„Dzieci musiały leżeć na ziemi!” – Sąd nie miał litości dla biura podróży! Niemiecki turysta wygrał w sądzie spór o leżaki

Wyobraźcie sobie Państwo taką scenę: płacicie za rodzinny urlop ponad 30 tysięcy złotych (ponad 7 tys. euro), i wraz z żoną i dziećmi lecicie na słoneczną wyspę Kos. Oczekujecie luksusu, świętego spokoju i relaksu przy basenie. A co dostajecie w zamian? Budzik o 6 rano i sprint do basenu, by odkryć, że wszystkie leżaki są już „zaklepane” przez cwaniaków, którzy rzucili na nie swoje brudne ręczniki i poszli spać dalej!
Rezerwacja ręcznikiem jest nielegalna
Niemiecki turysta, który nie dał się zrobić w balona, opowiedział przed sądem o swojej gehennie. Każdego dnia tracił co najmniej 20 minut na bezskuteczne poszukiwanie choćby kawałka plastiku, na którym mogłyby spocząć jego dzieci. Finał był żałosny – pociechy, zamiast korzystać z wygód, za które ojciec słono zapłacił, musiały leżeć na twardej ziemi!
Co na to hotel? Co na to potężny touroperator? Nic! Regulaminy sobie, a życie sobie. Choć hotel teoretycznie zabraniał „rezerwowania” miejsc ręcznikami, nikt nie kiwnął palcem, by ukrócić ten proceder. Rezydenci rozkładali ręce, a gigant turystyczny TUI początkowo próbował zamknąć usta wściekłemu klientowi ochłapem w wysokości 350 euro.
Sąd: to wada istotna
Sędziowie w Hanowerze nie dali się nabrać na korporacyjne tłumaczenia. Uznali, że skoro klient płaci za ofertę z basenem i leżakami, to ma prawo z nich korzystać bez walki na noże z innymi gośćmi.
Werdykt? Biuro podróży musi oddać rodzinie blisko 1000 euro (ponad 4100 zł!). To aż 15% ceny całej wycieczki! Sąd uznał, że brak dostępnego leżaka to nie „drobna niedogodność”, ale istotna wada usługi, która niszczy sens wypoczynku.
Czy Polacy też ruszą do sądów?
Ten wyrok to prawdziwy przełom i ostrzeżenie dla wszystkich biur podróży, które myślą, że mogą bezkarnie sprzedawać „wirtualne” udogodnienia. Skończył się czas przymykania oka na „ręcznikowych terrorystów” i ignorowanie skarg klientów.
Pytamy retorycznie: czy nasze polskie sądy równie surowo potraktują zagraniczne biura podróży, które często traktują naszych rodaków jak turystów drugiej kategorii? Ten wyrok z Niemiec pokazuje jedno – za swoje prawa trzeba walczyć do upadłego! Jeśli na wakacjach zamiast leżaka dostajesz beton – nie daj się! Pieniądze leżą na basenie, wystarczy po nie sięgnąć w sądzie!
źr. wPolsce24 za euronews.com











