Dramatyczny finał historii 25-latki. Umierała sama, wśród krzyków tłumu

Młoda Hiszpanka zmarła 26 marca po godzinie 18:00 w szpitalu pod Barceloną, gdzie poddano ją eutanazji. Jej śmierć była finałem dramatu, który rozpoczął się kilka lat temu. Noelia padła wówczas ofiarą brutalnego, zbiorowego gwałtu w ośrodku dla uchodźców, w którym ją umieszczono. Traumatyczne doświadczenie doprowadziło ją do próby odebrania sobie życia. Ta zakończyła się jednak tragicznie – kobieta przeżyła, ale została sparaliżowana.
Od tamtej pory trwała jej batalia o możliwość zakończenia życia. Sprzeciwiała się temu rodzina, która do końca walczyła, by zmieniła decyzję. Spór trafił nawet na drogę sądową. Ostatecznie jednak 25-latka dopięła swego.
Jej ostatnie chwile były niezwykle przejmujące. Noelia umierała sama w szpitalnym pokoju. Nie chciała obecności bliskich – wokół siebie miała jedynie cztery zdjęcia z dzieciństwa.
Dostała środki, które odebrały jej życie
Pod oknami szpitala zgromadzili się dziennikarze, członkowie rodziny oraz aktywiści sprzeciwiający się eutanazji. Procedura rozpoczęła się około godziny 18:00. Najpierw podano środki wywołujące głęboką sedację, które miały uśmierzyć stres i ból. Następnie lekarze zastosowali kolejne preparaty, które doprowadziły do zatrzymania oddechu.
Jej śmierć nie sprawia, że eutanazja powinna zostać uznana za "lek" na depresję, która w przypadku Noelii była wynikiem straszliwej krzywdy jakiej doznała. Jej śmierć to porażka i oskarżenie przede wszystkim dla państwa hiszpańskiego, którym od lat rządzą skrajnie lewicowe partie.
źr. wPolsce24 za i.pl











