Nauczycielka brała pensję, choć od 16 lat nie było jej w pracy. Sprawie przygląda się prokuratura

Jak informuje Der Spiegel, 62-latka pracowała w szkole zawodowej w Wesel (Nadrenia Północna - Westfalia. W 2009 roku poszła jednak na zwolnienie lekarskie w związku z rzekomymi problemami psychicznymi. Od tego czasu ani razu nie pojawiła się w pracy – przedstawia tylko kolejne zaświadczenia. Nikt nie wysłał jej w tym czasie na badanie do lekarza – orzecznika.
Wysłano ją na emeryturę
Jej sytuacja zmieniła się w maju. Wtedy specjalista uznał, że nie należy oczekiwać, że wróci do pracy w ciągu najbliższego pół roku. Pod koniec maja urząd rejencyjny w Dusseldorfie zdecydował się na przeniesienie jej w stan spoczynku.
Jako urzędnik państwowy w randze nauczycielki mianowanej, kobieta pobierała przez te 16 lat pełną pensję, ale po tej decyzji dostawałaby mniejszą emeryturę. Nauczycielka zaskarżyła więc to postanowienie do sądu. Do czasu rozstrzygnięcia sprawy będzie dostawać wynagrodzenie równe emeryturze, ale jeśli wygra przed sądem, otrzyma zaległe pieniądze z odsetkami.
Prokuratura bada, czy nie symuluje
Równolegle jednak jej sprawą zajmują się także organy ścigania. Prokuratura w Duisburgu prowadzi śledztwo w związku z podejrzeniem oszustwa majątkowego. Podejrzewa, że przynajmniej czasowo symulowała chorobę, a w czasie zwolnienia dorabiała sobie jako uzdrowicielka.
Już w marcu policjanci przeszukali jej mieszkanie, zabezpieczając nośniki danych, które mogą mieć znaczenie dla tej sprawy, obecnie trwa ich analiza. Śledztwo obejmuje cztery ostatnie lata, bo wcześniejsze czyny mogły ulec przedawnieniu.
Równolegle wobec urzędniczki trwa postępowanie dyscyplinarne. Toczy się również wobec pracownika urzędu rejencyjnego w Dusseldorfie, któremu zarzuca się, że przez tyle lat nie zweryfikował stanu jej zdrowia. Minister edukacji Nadrenii Północnej – Westfalii Dorothee Feller (CDU) powiedziała już w ubiegłym roku, że takiej sytuacji nie da się ani zrozumieć, ani usprawiedliwić.
źr. wPolsce24 za DW.pl











