Won z Francji! Macron wyrzuca kremlowską propagandystkę. Tak się kończy sianie kłamstw w sercu Europy!

Francuski rząd nie dał się zastraszyć i podjął odważną, ale jakże potrzebną decyzję. 46-letnia Fiodorowa, która przez lata siała w mediach kremlowską narrację, otrzymała nakaz opuszczenia kraju, a jej aktywa zostały zamrożone na pół roku. To żaden zamach na wolność słowa, jak krzyczy Rosjanka, tylko elementarna troska o bezpieczeństwo Francji i całej Europy.
Cenzura? Nie, to obrona przed kłamstwem!
Fiodorowa wścieka się w mediach społecznościowych, że padła ofiarą politycznej cenzury. Twierdzi, że za dziesięć lat życia we Francji płaciła podatki i miała prawo do własnego zdania. Owszem, miała – dopóki to zdanie nie stało się narzędziem w rękach Kremla.Problem w tym, że jej "własne zdanie" to wierne powielanie moskiewskich tez o Ukrainie, NATO i bezpieczeństwie Europy. Francuskie służby od dawna wiedziały, że Fiodorowa jest nie tyle dziennikarką, ile trybuną rosyjskiej dezinformacji. I w końcu postawiono jej twardą granicę. Bo nie ma zgody na to, by pod płaszczykiem wolności mediów siać chaos i kłamstwo.
Kremlowska agentka na usługach oligarchów
Przypomnijmy sobie, z kim mamy do czynienia. Fiodorowa stała na czele RT France – kanału, który był finansowanym przez rosyjskie państwo narzędziem propagandowym. Gdy w 2023 roku zamknięto go z powodu unijnych sankcji, Rosjanka nie zniknęła z ekranów. Szybko znalazła nowego sponsora – francuskiego miliardera Vincenta Bolloré, który udostępnił jej swoje media. I właśnie tu pojawia się największy problem: Bolloré, znany z wpływania na politykę, dał Fiodorowej platformę do dalszego szerzenia prorosyjskich treści. To nie jest przypadkowa współpraca – to przemyślany sojusz, który miał osłabić Francję od wewnątrz.
Areszt domowy i deportacja – krok w dobrą stronę
Na razie Fiodorowa siedzi w areszcie domowym i nie może pracować. Czeka na deportację, która – choć opóźniona przez napięte stosunki dyplomatyczne – jest tylko kwestią czasu. Rosja oczywiście nie spieszy się z przyjęciem swojej "bohaterki", ale Francja musi być stanowcza.
Wolność słowa to wartość fundamentalna, ale nie może być parawanem dla działań wrogich państw. Francja ma pełne prawo – i obowiązek – bronić swojego porządku publicznego przed obcymi wpływami. Deportacja Fiodorowej to sygnał dla wszystkich, którzy myślą, że w Paryżu, w Europie można bezkarnie służyć Kremlowi.
źr. wPolsce24 za Politico











