Koszmarne nagranie. Okoliczności śmierci rosyjskiej propagandystki zdumiewają

52-latka była żoną byłego policjanta Jerzego Tyca. Tyc był założycielem stowarzyszenia Kursk, które zajmowało się ochroną sowieckich pomników w Polsce. Regularnie jeździł do Moskwy, wystepował w rosyjskich mediach propagandowych i spotykał się z rosyjskimi politykami. Po wybuchu wojny na Ukrainie wstąpił do rosyjskich sił zbrojnych. Zginął a froncie we wrześniu zeszłego roku.
Jego żona zajmowała się rezyserowaniem rosyjskich propagandówek. W 2018 roku została zatrzymana przez ABW pod zarzutem zagrażania bezpieczeństwu państwa i organizowania działalności szpiegowskiej. Wydalono ją z Polski.
Jak informuje Wirtualna Polska, kilka dni temu przyjechała do Osetii Południowej – regionu Gruzji, który ogłosił niepodległość i jest de facto pod kontrolą Rosji. Promowała tam swój najnowszy „film dokumentalny” o Osetczykach walczących na Ukrainie.
Ten wyjazd okazał się jednak mieć dla niej tragiczne skutki. Jak informuje WP, 21 kwietnia propagandystka padła ofiarą tragicznego wypadku. Gdy przechodziła po wiszącym mostku nad rzeką Liachwi, towarzyszący jej mężczyzna zaczął dla żartu kołysać konstrukcją. Oboje stracili równowagę i wpadli do wody.
Mężczyznę udało się uratować, ale Tyc porwał nurt. Jak informuje Biełsat, propagandystka się utopiła. Jej zwłoki odnaleziono 35 kilometrów od tego mostu.
źr. wPolsce24 za WP.pl











