Kto jest właścicielem kawałka Księżyca? Sąd Najwyższy zdecydował, chodziło o wielkie pieniądze

Sąd Najwyższy Czech potwierdził wcześniejsze decyzje i uznał, że niezwykły „łup” z kosmosu należy do Czeskiej Akademii Nauk. Sprawa wyszła na jaw dopiero niedawno i od razu wywołała ogromne emocje.
1 gram przedmiotem sporu!
Chodzi o bezcenne próbki przywiezione na Ziemię przez radzieckie sondy Łuna 16, Łuna 20 i Łuna 24 w latach 70. To drobiny skał, minerałów i szkła z powierzchni Księżyca – zamknięte w 15 szklanych ampułkach i jednym plastikowym pojemniku. Wszystko razem waży… zaledwie około jednego grama!
Jak to możliwe, że kosmiczny materiał trafił do prywatnych rąk? W latach 70. próbki przekazano do Czechosłowacji w ramach współpracy naukowej z ZSRR. Przejęła je badaczka, która miała działać w imieniu Akademii. Problem w tym, że przez dziesięciolecia próbki pozostawały w jej rodzinie.
O sprawie zrobiło się głośno dopiero w 2020 roku. Wtedy pojawił się wniosek o wywóz pyłu za granicę. To wzbudziło czujność Czeskiej Akademii Nauk, która natychmiast ruszyła do sądu.
Mama dostała od radzieckich kolegów...
Córka badaczki broniła się, twierdząc, że jej matka dostała próbki bezpośrednio od sowieckich kolegów, a rodzina przez lata dbała o nie jak o własność. Podkreślała też, że Akademia nie poniosła żadnych strat.
Sąd był jednak innego zdania. Uznał, że od samego początku próbki należały do instytucji naukowej, a badaczka miała je jedynie przechowywać i wykorzystywać do badań.
Tak zakończył się jeden z najbardziej niezwykłych sporów ostatnich lat. Bo choć chodziło tylko o gram, to w rzeczywistości stawką był kawałek… Księżyca.
Było jednak o co walczyć
Prywatny handel materiałem przywiezionym przez misje Apollo lub radzieckie sondy Łuna jest niezwykle rzadki. Przykładowo, w 2022 roku próbka pyłu z misji Apollo 11 (niecałe pół grama) została zlicytowana w Domu Aukcyjnym Bonhams za pond 504 tysiące dolarów!
źr. wPolsce24 za PAP











