Wojna domowa u europejskich socjalistów! Kryzys w Ceucie wywołał polityczne trzęsienie ziemi

W Partii Europejskich Socjalistów narasta kryzys polityczny. Wszystko za sprawą zbliżenia stanowisk premier Danii Mette Frederiksen oraz szefowej włoskiego rządu Giorgii Meloni. Obie liderki podpisały wspólne oświadczenie, w którym zapowiedziały stanowczy sprzeciw wobec niekontrolowanej migracji oraz przyspieszenie tworzenia ośrodków repatriacyjnych poza granicami Unii Europejskiej – w państwach trzecich.
Co więcej, Frederiksen i Meloni wspólnie zainicjowały list, pod którym podpisało się 22 przedstawicieli państw członkowskich. Krytykują w nim decyzję rządu Hiszpanii o regularyzacji około pół miliona migrantów, określając ją jako „czynnik przyciągający” (tzw. pull factor), który miał rzekomo sprowokować ostatnie napięcia na granicach.
Kryzys w Ceucie iskrą zapalną
Bezpośrednią przyczyną wybuchu otwartego konfliktu stały się wydarzenia w Ceucie z końca lipca 2026 roku. Do tej hiszpańskiej eksklawy w Afryce Północnej nielegalnie przedostało się z Maroka ponad 72 tysiące osób.
W obliczu tych dramatycznych wydarzeń duńska premier dołączyła do krytycznego głosu Włoch, Niemiec, Finlandii i Szwecji, uderzając bezpośrednio w gabinet Pedra Sáncheza za sposób radzenia sobie z kryzysem.
- To brutalne obrazy z Ceuty. Nie zgodzimy się na powtórkę z 2015 roku – grzmiała Frederiksen w wypowiedzi dla duńskiej agencji prasowej Ritzau, sugerując nawet konieczność natychmiastowego rozważenia zawieszenia współpracy w ramach strefy Schengen.
„Wybiórcza solidarność” pod ostrzałem – wspomnienie Grenlandii
Reakcja lewicowych europosłów z Włoch i Hiszpanii była natychmiastowa i niezwykle ostra. W oficjalnym liście skierowanym do przewodniczącego PES Stefana Löfvena, prominentni politycy Peppe Provenzano oraz Javi López oskarżyli duńską premier o brak lojalności wobec politycznej rodziny.
Zwrócili uwagę, że Dania chętnie korzystała z europejskiej solidarności, gdy zmagała się z naruszeniami swojej przestrzeni powietrznej lub gdy prezydent USA Donald Trump groził chęcią przejęcia autonomicznej Grenlandii. Tymczasem w obliczu kryzysu w Hiszpanii, Frederiksen miała ulec „narracji skrajnej prawicy” i budować atmosferę strachu. Krytycy podkreślają, że dzieje się to w momencie, gdy ogólna liczba nielegalnych przyjazdów do Europy od początku roku wyraźnie spadła – aż o około 40 procent.
Kopenhaga nie zamierza ustąpić
Duńscy socjaldemokraci pozostają jednak nieugięci. Rzecznik partii Rasmus Stoklund zapowiedział, że twarde stanowisko Kopenhagi w kwestii migracji nie ulegnie zmianie. Dania zamierza konsekwentnie dążyć do uszczelnienia zewnętrznych granic Wspólnoty i tworzenia ośrodków powrotowych poza Europą.
Warto zauważyć, że rozłam ten nie jest zupełną nowością. Duńska trzyosobowa delegacja w Parlamencie Europejskim już wcześniej wielokrotnie głosowała wbrew oficjalnemu stanowisku swojej frakcji w sprawach migracyjnych. Jednak jak zaznacza hiszpański eurodeputowany Juan Fernando López Aguilar, tym razem granica została przekroczona, ponieważ nie chodzi o zwykłą rozbieżność poglądów, lecz o jawne opowiedzenie się po stronie skrajnie prawicowej liderki i uderzenie w solidarność z innym krajem członkowskim.
Decydujące starcie w październiku
Choć pozycja duńskiej Partii Socjaldemokratycznej jako członka założyciela PES nie jest obecnie zagrożona, liderzy frakcji chcą jak najszybszego wyjaśnienia sprawy i wypracowania wspólnego stanowiska. Autorzy protestacyjnego listu wezwali do przeprowadzenia pilnej debaty podczas najbliższego posiedzenia prezydium partii. Rozmowy te mają odbyć się tuż przed zaplanowanym na 15–16 października szczytem Rady Europejskiej, co zapowiada niezwykle gorącą polityczną jesień w Brukseli.
źr. wPolsce24 za euronews.com











