Przerażający obraz Francji! Płoną szkoły, a policja ucieka przed protestującymi

Pierwsze incydenty miały miejsce jeszcze pod koniec września w okolicach Paryża, jednak szybko nabrały one charakteru ogólnokrajowego. Początkowo protestujący domagali się jedynie reform w systemie edukacji, jednak z czasem zwykłe głosy sprzeciwu wobec obecnej sytuacji przerodziły się w regularne zamieszki, które postawiły w stan najwyższej gotowości siły policyjne tego kraju. Niestety, nawet francuscy funkcjonariusze zaczynają sobie nie radzić z obecną sytuacją.
Policjantka ucieka przed uczniami
Przykładem tego jest słynne nagranie, które obiegło francuską sieć, z miejsca stając się viralem. b Całość jest nagrywana przez pozostałych demonstrantów, którzy najwyraźniej dobrze się przy tym bawią.
– Obraz tej młodej policjantki, ściganej przez rozwścieczoną tłuszczę, powalonej na ziemię i molestowanej, jest nie do zniesienia. Te wydarzenia zasługują na wzorowe kary. Niech wie, że tej nocy miliony Francuzów niosą jej serdeczne wsparcie – napisała Marine Le Pen, kandydatka na prezydenta Francji.
Ogień na ulicach
To jednak nie wszystko. Sytuacja wygląda tragicznie również w wielu innych miastach tego kraju. Widok ognia na ulicach przedmieść takich aglomeracji jak Marsylia, Lyon czy Rennes stał się powszechny. Protestujący bardzo chętnie sięgają po materiały łatwopalne, aby wzniecać pożary, a nawet próbować podpalać ludzi. Do takich zdarzeń miało dojść w przypadku jednego z nauczycieli w miejscowości La Ciotat, a także przed jednym z przystanków autobusowych na Lazurowym Wybrzeżu, gdzie uczeń pochodzenia imigranckiego miał próbować podpalić twarz jednej z kobiet, używając zapalniczki i dezodorantu w spreju.
Ich głównym celem pozostają jednak policjanci, którzy ze wszystkich sił próbują powstrzymać zapędy tych ludzi. Nie zawsze kończy się to jednak po myśli funkcjonariuszy, czego „dobrym” przykładem jest nagranie przedstawiające uczniów, którzy wręcz katują jednego z dopadniętych przez nich policjantów.
Efekt lewicowej polityki
Francuskie władze nie mają wątpliwości, iż odpowiedzialność za skalę i brutalność tych protestów ponosi skrajnie lewicowa LFI (La France Insoumise). Zwłaszcza że na nagraniach z zamieszek najczęściej widoczni są uczniowie pochodzenia imigranckiego, którzy nie stronią od stosowania przemocy wobec przedstawicieli władz.
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie ma najmniejszych wątpliwości, że do wybuchu tych zamieszek przyczyniła się wieloletnia polityka proimigracyjna forsowana przez Francję, której „efekty” możemy dziś obserwować na ulicach największych miast tego kraju.
– Francja płonie. I to nie jest wypadek przy pracy. Tam, gdzie rządy wcisnęły multi-kulti na siłę, nie powstało bogatsze społeczeństwo. Powstała mieszanka wybuchowa. Wystarczy byle pretekst, a getta wybuchają. Płoną sklepy, szkoły, auta i autobusy. Atakowani są strażacy i karetki. Nienawiść nie mija z pokoleniem. Przechodzi na dzieci i wnuki. Zachodni politycy już widzą błąd. Za późno. Albo zamkniemy drzwi przed islamską migracją teraz, albo za kilka lat Warszawa, Poznań i Kraków zobaczą to samo, co dziś francuskie ulice – napisał polityk PiS.
źr.wPolsce24 za X









