Rzeczywistość dogania Europę. W Ceucie hiszpańscy żołnierze zmagają się ze świerzbem, a lata temu za ostrzeżenia linczowano Kaczyńskiego

Ognisko zakażeń w Ceucie. Żołnierze płacą cenę za unijny chaos
Jak wynika z doniesień mediów i hiszpańskich związków wojskowych, co najmniej 14 żołnierzy z elitarnej jednostki Regulares de Ceuta nº 54 zostało zakażonych świerzbem. Wojskowi zostali rzuceni do wsparcia służb granicznych w hiszpańskiej enklawie w Afryce Północnej w związku z gwałtownym nasileniem presji migracyjnej.
Organizacja Unión de Militares de Tropa (UMT) alarmuje, że żołnierzy zakwaterowano w pośpiechu w dawno nieużywanych obiektach bez odpowiednich warunków sanitarnych, gdzie w przeszłości dochodziło już do podobnych plag. Choć hiszpańskie MON próbuje tonować nastroje, wojskowi mówią wprost: brak odpowiednich procedur sanitarnych i logistyczny paraliż w obliczu masowego naporu migrantów uderzają w zdrowie funkcjonariuszy strzegących granic.
Histeria salonu z 2015 roku. „Pasożyty i pierwotniaki” Kaczyńskiego
Wydarzenia w Hiszpanii w sposób naturalny przywołują pamiętną kampanię wyborczą z jesieni 2015 roku. To wtedy Jarosław Kaczyński podczas spotkania w Makowie Mazowieckim odważył się publicznie poruszyć przemilczany temat zagrożeń epidemiologicznych związanych z niekontrolowanymi falami migracyjnymi z Afryki i Bliskiego Wschodu.
Są już przecież objawy pojawienia się chorób bardzo niebezpiecznych i dawno niewidzianych w Europie (...). Różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki, które nie są groźne w organizmach tych ludzi, mogą tutaj być groźne. To nie oznacza, żeby kogoś dyskryminować... Ale sprawdzić trzeba” – mówił wówczas lider obozu patriotycznego.
Reakcja ówczesnego rządu Platformy Obywatelskiej i PSL, lewicowych publicystów i liberalnych mediów była natychmiastowa i skrajnie agresywna. Prezesa PiS oskarżano o „język nienawiści”, sianie paniki, a nawet porównywano jego słowa do najmroczniejszych kart historii XX wieku. Politycy opozycji i usłużni eksperci w telewizyjnych studiach prześcigali się w kpinach, przekonując, że masowa migracja nie niesie ze sobą żadnego ryzyka sanitarnego.
Brutalna weryfikacja poprawności politycznej
Dziś, z perspektywy lat, widać wyraźnie, kto miał rację, a kto ulegał ideologicznym złudzeniom:
-
Ochrona granic wymaga czujności sanitarnej: Przypadek hiszpańskiej Ceuty dowodzi, że zaniedbania w sferze higieny i kwarantanny przy masowych ruchach ludności natychmiast mszczą się na służbach mundurowych.
-
Zdroworozsądkowe podejście zamiast tabu: Kwestie epidemiologiczne to standardowy element zarządzania kryzysowego w każdym odpowiedzialnym państwie, a nie powód do politycznego linczu.
-
Polityka PiS obroniona przez fakty: Twarde stanowisko wobec relokacji i budowa zapory na granicy wschodniej uchroniły Polskę przed scenariuszami, z którymi dziś w poczuciu bezradności mierzą się państwa południa Europy.
Kolejny raz okazuje się, że to, co elity w Brukseli i Warszawie uznawały za „niepoprawne politycznie”, okazało się trafną diagnozą rzeczywistych problemów, z którymi Europa boryka się do dziś.
źr. wPolsce24 za euronews.com











