Koniec świata odwołany. Iran w ostatniej chwili dogadał się z Trumpem

Jak informowaliśmy wcześniej, prezydent USA Donald Trump postawił jakiś czas temu ultimatum reżymowi w Teheranie. Zagroził, że jeśli Iran nie zrezygnuje z planów pozyskania bomby atomowej i nie otworzy cieśniny Ormuz, to USA zbombardują irańskie elektrownie i mosty. Termin tego ultimatum był przekładany z powodu rzekomych postępów w negocjacjach, a ostatni wyznaczono na noc z wtorku na środę.
Interweniował Pakistan
Jak informuje dziennik Guardian, amerykańskie bombowce B-52 zdążyły wystartować do kolejnych nalotów na Iran. W ostatniej chwili doszło jednak do interwencji dyplomatycznej Pakistanu, który przewodzi państwom, które próbują doprowadzić do zakończenia tego konfliktu. Po rozmowie z jego premierem Shehbazem Sharifem i marszałkiem polnym Asimem Munirem Trump poinformował – na ok. półtorej godziny przed upłynięciem ultimatum – że zgadza się na dwutygodniowe zawieszenie broni. Strona irańska potwierdziła, że też się na to zgodziła.
Trump poinformował później w mediach społecznościowych, że zgodził się na zawieszenie broni, bo USA osiągnęły wszystkie swoje cele wojskowe, a negocjacje nad trwałym porozumieniem pokojowym są na zaawansowanym etapie – i te dwa tygodnie dadzą czas na ich zakończenie. Dodał, że warunkiem jest to, że Iran odblokuje cieśninę Ormuz. Teheran zapowiedział, że przez najbliższe dwa tygodnie przejście przez tę cieśninę będzie możliwe w koordynacji z irańskimi siłami zbrojnymi i biorąc pod uwagę ograniczenia techniczne. Nie jest na razie do końca jasne, co miał na myśli.
Już po ogłoszeniu zawieszenia broni Iran zaatakował sąsiednie państwa i Izrael. Być może powodem było to, że dotychczasowy konflikt zniszczył irańską strukturę dowodzenia i każdy dowódca polowy działa w dużym stopniu autonomicznie. Odnotowano także eksplozje w Iranie, najprawdopodobniej na skutek izraelskich nalotów. Izrael zbombardował także cele w Libanie, gdzie walczy ze wspieranym przez Iran Hezbollahem. Premier Binjamin Netanjahu poinformował, że Liban – wbrew wcześniejszym słowom premiera Pakistanu – nie jest częścią tego zawieszenia broni.
Maksymalistyczny plan pokojowy
Równocześnie irańskie media donoszą, że Teheran zgodzi się na zakończenie wojny tylko wtedy, jeśli USA zaakceptują ich 10-punktowy plan pokojowy. Przewiduje on m.in. zniesienie wszystkich sankcji na Iran, wycofanie amerykańskich wojsk z Bliskiego Wschodu, odmrożenie irańskich aktywów czy potwierdzenie umowy pokojowej przez wiążącą rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ. Iran chce także kontroli nad cieśniną Ormuz i prawa do pobierania myta, w wysokości do 2 mln dolarów, od statków, które przez nią przepływają – takie samo prawo ma dostać Oman. Co ciekawe, w wersji tego planu w języku farsi, którą pokazały irańskie media, znalazł się zapis o akceptacji wzbogacania uranu, ale nie było go w wersji anglojęzycznej, którą przedstawiciele reżymu przekazali dziennikarzom.
Trump stwierdził wcześniej, że nad tą propozycją można popracować. Komentatorzy są jednak zgodni, że – biorąc pod uwagę wcześniejsze negocjacje – większość punktów tego planu, ze szczególnym uwzględnieniem wycofania amerykańskich wojsk z Bliskiego Wschodu i oddania Iranowi kontroli nad Ormuzem – jest dla Amerykanów nieakceptowalna. Ich zdaniem Iran postawił maksymalistyczne warunki, które w toku dalszych negocjacji będą stopniowo łagodzone, ale na razie nie jest jasne, na jakie ustępstwa zgodzi się Trump.
Agencja AP donosi, że to Chiny – największy partner handlowy Iranu – namówiły reżym, by zgodził się na zawieszenie broni. Także Trump w rozmowie z agencją AFP wyraził przekonanie, że to Pekin pomógł w skłonieniu Iranu do negocjacji. Premier Pakistanu poinformował, że zaprosił delegacje obu stron do Islamabadu na piątek. Iran potwierdził już swój udział w rozmowach. Biały Dom stwierdził, że rozważa bezpośrednie negocjacje z Iranem, ale ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.
źr. wPolsce24 za Guardian, AP











