Komisja Europejska umywa ręce ws. szczepionek Pfizera! Tak próbują tłumaczyć swoją błędną politykę

Komisja Europejska zaznacza, że wszystkie umowy z firmą Pfizer były wynikiem negocjacji prowadzonych wspólnie z ekspertami państw członkowskich, a Bruksela nie narzucała żadnych rozwiązań. Rzeczniczka KE, Siobhan McGarry, podkreśliła, że po zakończeniu negocjacji każde państwo miało czas na zapoznanie się z warunkami i ocenę ryzyka, zanim zdecydowało się na podpisanie kontraktu. Podkreśliła przy tym, że każdy kraj samodzielnie ustalało liczbę zamawianych dawek, w tym Polska, która wyliczyła zapotrzebowanie na 60 milionów szczepionek. KE wskazuje, że możliwość rezygnacji z części zamówienia istniała, jednak kraje członkowskie musiały respektować górne limity wynikające z dostępnych dawek.
Pomimo tego, że KE odmawia odpowiedzialności, politycznie nie da się całkowicie uniknąć zarzutów. Bruksela negocjowała umowy ramowe i przeszacowała liczbę potrzebnych dawek, co doprowadziło do nadmiaru szczepionek. W maju 2023 r. KE wynegocjowała aneks, który przewidywał opłatę za anulowane dawki – większość państw UE przystała na te warunki, natomiast Polska, Rumunia i Węgry odmówiły.
Dodatkowo wiarygodność Komisji jest podważana przez brak pełnej przejrzystości. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł w lipcu 2024 r., że KE naruszyła prawo, ograniczając dostęp opinii publicznej do treści umów oraz korespondencji Ursuli von der Leyen z prezesem Pfizera. W późniejszym czasie media nazwały to tzw. aferą „Pfizergate”.
źr.wPolsce24 za RFM24











