Kolumbia wyśle wojsko na granicę z Wenezuelą. Boi się uchodźców

Rządzona przez socjalistów Kolumbia jest jednym z niewielu sojuszników Wenezueli. Prezydent Gustavo Petro szybko potępił amerykański atak na ten kraj. Wezwał też do zorganizowania z jego powodu nadzwyczajnej sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Teraz Petro poinformował, że kolumbijskie siły zbrojne zostały postawione w stan gotowości. Napisał na portalu społecznościowym X, że wcześniej zwołał posiedzenie dotyczące bezpieczeństwa narodowego. W jego trakcie podjęto decyzję, że żołnierze zostaną wysłani na granicę z Wenezuelą. Ma to związek ze spodziewaną falą uchodźców z Wenezueli.
Władze Gujany, która również sąsiaduje z Wenezuelą, poinformowały, że monitorują sytuację. Dodały, że jest ona poważną obawą dla całego regionu. Jak donosi Guardian, lewicowe władze Hiszpanii wezwały obie strony do deeskalacji i przestrzegania prawa międzynarodowego. Zaoferowały także, że będą pośredniczyć w negocjacjach. Równocześnie, jak informowaliśmy wcześniej, senator Mike Lee, powołując się na rozmowę z sekretarzem stanu Marco Rubio, poinformował, że celem amerykańskiej operacji było aresztowanie dyktatora Nicolasa Maduro i nie przewiduje się kolejnych ataków.
Imigracja z Wenezueli od dawna jest ogromnym problemem dla państw regionu. Po tzw. rewolucji boliwarskiej wielu Wenezuelczyków postanowiło uciec przed rządami socjalistów. Początkowo fala emigracji składała się głównie z dysydentów politycznych i przedstawicieli szeroko rozumianych elit – inżynierów, lekarzy, naukowców itp. Wraz z pogarszającą się sytuacją w kraju zaczęli jednak emigrować także zwykli ludzie. Według danych z października 2022 roku zdecydowało się na to 7.1 mln obywateli, ponad 20% populacji Wenezueli. W 2015 roku aż 57% uczestników sondażu zadeklarowała, że chce opuścić kraj. Ogromna liczba imigrantów jest wielkim obciążeniem dla innych państw regionu.
źr. wPolsce24 za Guardian











