Świat

Katastrofalny pożar. Dziesiątki domów zamieniły się w zgliszcza

opublikowano:
Potężny pożar zniszczył ponad 50 domów w norweskim Drammen, zmuszając służby do ewakuacji setek mieszkańców i przeprowadzenia szeroko zakrojonej akcji gaśniczej.
Pożary w Norwegii (fot. PAP/EPA/THOMAS FURE)
Potężny pożar strawił osiedle domów szeregowych w norweskim Drammen. Ogień zniszczył ponad 50 budynków, a steki mieszkańców zostało ewakuowanych. Według dotychczasowych informacji nikt nie zginął.

Do pożaru doszło w piątkowe popołudnie w mieście Drammen, około 40 kilometrów na południowy zachód od Oslo. Płomienie pojawiły się w dzielnicy Krokstadelva i bardzo szybko rozprzestrzeniały się pomiędzy budynkami, a silny wiatr dodatkowo utrudniał prowadzenie akcji gaśniczej.

Nad okolicą unosiły się gęste kłęby czarnego dymu. Do akcji gaśniczej wysłano nie tylko wozy strażackie, ale również śmigłowce.

Jak informują norweskie media, podczas pożaru nie odnotowano ofiar śmiertelnych ani osób zaginionych. Jeden ze strażaków odniósł lekkie obrażenia i został przewieziony do szpitala. Mieszkańcy relacjonowali także odgłosy eksplozji, co skłoniło służby do natychmiastowej ewakuacji okolicznych domów.

Na razie nie ustalono przyczyny wybuchu pożaru ani miejsca, w którym pojawił się pierwszy ogień. Akcja ratowniczo-gaśnicza nadal trwa, a służby pracują nad opanowaniem sytuacji i zabezpieczeniem terenu przed dalszym rozprzestrzenianiem się płomieni.

Źr.wPolsce24 za RMF24

 

Świat

Niemcy trzy razy deportowali 58-letniego Polaka. Obiecał im, że zaraz wróci i słowa dotrzymał

opublikowano:
Mężczyzna z założonymi na ręce kajdankami
(fot, ilustracyjna/ pexels)
Niemiecki wymiar sprawiedliwości wydał surowy wyrok wobec 58-letniego obywatela Polski, który uporczywie lekceważył nakazy opuszczenia terytorium Niemiec. Mężczyzna w ciągu zaledwie kilku dni trzykrotnie nielegalnie przekroczył granicę, a policjantom zapowiadał, że natychmiast powróci. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu w trybie przyspieszonym.
Świat

Szokujące doniesienia z rodziny królewskiej. Makabryczne znalezisko syna Markle

opublikowano:
Kolejne chmury nad Megan Markle i księciem Harrym
Kolejne chmury nad Megan Markle i księciem Harrym (fot. shutterstock)
Wstrząsający skandal wokół rodziny księżnej Sussex. Jak donosi portal wPolityce.pl, powołując się na ustalenia brytyjskich mediów, ojciec Meghan Markle, Thomas Markle, miał gromadzić materiały z dziecięcą pornografią. Obciążające dowody odnalazł w rzeczach mężczyzny jego własny syn, Thomas Jr., który o sprawie natychmiast zaalarmował służby.
Świat

Brutalny atak na kościół Jordanii. Wśród poszkodowanych polska rodzina

opublikowano:
Pilne
Grafika ilustracyjna
Kolejny krwawy zamach wymierzony w wyznawców Chrystusa na Bliskim Wschodzie. W piątek uzbrojeni napastnicy otworzyli ogień wewnątrz świątyni w jordańskiej prowincji Karak. W wyniku aktu terroru poszkodowana została polsko-jordańska rodzina. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało stanowcze oświadczenie, domagając się bezwzględnego ukarania sprawców.
Świat

Wielka obława zakończona fiaskiem! Pływające bestia przechytrzyła służby i wróciła do miejskiego kanału

opublikowano:
 Rekin w koreańskim kanale
Rekin w koreańskim kanale (fot. PAP EPA/YONHAP S)
Mieszkańcy oniemieli, a służby załamują ręce. Trzymetrowy drapieżnik, którego po wielogodzinnej, skomplikowanej akcji ratunkowej zdołano wypchnąć na otwarte wody, zakpił z sieci, barier i pontonów. Wystarczyło zaledwie kilkanaście godzin, by rekin znów wpłynął prosto do miejskiego kanału w południowokoreańskim Pusan.
Świat

Reporter wPolsce24 zapytał go o Banderę i Szuchewycza. Niewiarygodna odpowiedź Szeremety

opublikowano:
2500445_4
Reporter wPolsce24, Stanisław Pyrzanowski, ruszył w sam środek zachodniej Ukrainy, by zadać mieszkańcom i lokalnym władzom proste, lecz niezwykle niewygodne pytania o kult Stepana Bandery, Romana Szuchewycza i zbrodniczą działalność UPA. Odpowiedzi, które otrzymał dziennikarz porażają.
Świat

Lekarz stwierdził zgon 18-miesięcznego malucha. W kostnicy stało się coś niewiarygodnego

opublikowano:
Dziecięca ręka
(fot. ilustracyjna/ pexels)
To miała być rutynowa akcja ratunkowa po nieszczęśliwym wypadku w przydomowym basenie. Zamiast walczyć o życie 18-miesięcznego Vincenta, lekarz stwierdził zgon i kazał zaprzestać resuscytacji, tłumacząc cichy oddech dziecka "odruchem agonalnym". Maluch spędził ponad pięć godzin w szpitalnej chłodni, zanim pracownicy zorientowali się, że chłopczyk nadal żyje.