Strach przed odwołaniem działa. Miszalski cofa opłaty i gasi pożary w Krakowie. Czy to pomoże?

To właśnie kwestia opłat dla mieszkańców Krakowa w strefie parkowania rozbudziła emocje i jest jednym z argumentów podnoszonych przez zwolenników przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydenta.
Ponieważ zbiórka podpisów w tej sprawie idzie nadspodziewanie dobrze – zebrano już 54-55 tysięcy podpisów - wiele wskazuje, że działacz Koalicji Obywatelskiej może być pierwszym włodarzem wielkiego miasta w Polsce, który straci stanowisko w ten właśnie sposób.
Miszalski jeszcze walczy i wykonuje coraz bardziej paniczne ruchy. Jak przypomina „Gazeta Krakowska” zaledwie kilka dni temu prezydent zapowiedział zmiany zasad w Strefie Czystego Transportu. Na razie co prawda nie wiadomo, na czym ta korekta miałaby polegać, ale obietnica została złożona.
Odwołał też ze stanowiska dyrektora Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie Łukasza Franka, który powszechnie jest uznawany za architekta zmian utrudniających ruch samochodowy w Krakowie.
Czy to wystarczy, żeby zmienić nastroje w mieście? Mieszkańcy Krakowa zarzucają mu też drenowanie ich portfeli ciągłymi podwyżkami, zadłużanie miasta i obdzielanie stanowiskami partyjnych kolegów.
Aby doszło do głosowania w sprawie odwołania niepopularnego prezydenta potrzebnych jest 58 356 podpisów (10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców Krakowa). Zwolennicy referendum chcą zebrać co najmniej 100 tys. podpisów. Mają na to czas do 30 marca.
Sondaże wskazują, że jeśli dojdzie do głosowania, Aleksander Miszalski może pożegnać się ze stanowiskiem.
źr. wPolsce24











