Izraelskie wojsko zabiło znaną dziennikarkę. "Wyczerpują definicję zbrodni wojennych"

Zdarzenie miało miejsce w środę na południu Libanu. Amal Khalil, libańska dziennikarka pracująca dla dziennika Al-Akhbar oraz fotograf-freelancer Zeinab Faraj jechali wspólnie samochodem w pobliżu wioski Faraj, kiedy lotnictwo Sił Obronnych Izraela (IDF) zbombardowało jadący przed nimi samochód, zabijając jego kierowcę i pasażera. Dziennikarze schronili się w pobliskim domu, z którego zadzwoniła do swojej rodziny i do libańskiego wojska. Niedługo potem Izrael zbombardował ten budynek.
Wcześniej mieli grozić jej śmiercią
Ministerstwo zdrowia Libanu poinformowało, że kiedy na miejscu pojawiły się ambulanse Libańskiego Czerwonego Krzyża, by im pomóc, Izraelczycy otwarli do nich ogień i rzucili granat hukowy, uniemożliwiając ratownikom dotarcie do rannych. Clayton Weimer, dyrektor wykonawczy organizacji Reporterzy bez Granic powiedział, że IDF otrzymała wiadomości od jego organizacji, a także od samych dziennikarzy, z prośbą o przepuszczenie ambulansów. Jak informuje al-Jazeera, ciężko rannego Faraja udało się ewakuować, ale gdy ratownicy dotarli w końcu do Khalil, już nie żyła.
Khalil pracowała dla tego dziennika od czasu wojny z Izraelem w 2006 roku. W ostatnim czasie opisywała wyburzanie domów przez izraelskich żołnierzy w okupowanych wioskach. W udzielonym wcześniej wywiadzie powiedziała, że pokazuje dowody na to, jak Izrael bombarduje domy, farmy i zabija dzieci – co przeczy jego narracji o tym, że bierze na cel tylko terrorystów. W 2024 roku lokalne media informowały, że dostała wiadomość z izraelskiego numeru, której autor sugerował jej, że powinna uciec z kraju, jeśli chce zachować życie. Amerykańska organizacja Komitet Ochrony Dziennikarzy (CPJ) stwierdziła, że może to świadczyć o tym, że nie była przypadkową ofiarą.
Premier twierdzi, że to zbrodnia wojenna
Prezydent Libanu Joseph Aoun powiedział, że zbombardowanie dziennikarzy było cyniczną zbrodną która złamała podstawowe zasady prawa międzynarodowego poprzez wzięcie na cel dziennikarzy którzy ostatecznie są cywilami wypełniającymi obowiązki zawodowe. Branie na cel dziennikarzy, utrudnianie dostępu do nich ratownikom, a nawet ponowne branie na cel tej samej lokalizacji, po tym, gdy dotrą do niej ratownicy, wyczerpują definicję zbrodni wojennych – powiedział premier Nawaf Salam. Stwierdził, że Izraelczycy regularnie atakują dziennikarzy pracujących w południowym Libanie. Złożył kondolencje jej rodzinie i obiecał, że rząd Libanu będzie ścigał te zbrodnie przed odpowiednimi forami międzynarodowymi.
IDF napisały w oświadczeniu, że nie biorą na cel dziennikarzy i działają w sposób, który ogranicza niebezpieczeństwo dla nich, przy równoczesnym dbaniu o bezpieczeństwo ich żołnierzy. Stwierdzili, że IDF zidentyfikowały dwa pojazdy, które wyjechały z struktury wojskowej używanej przez Hezbollah, a jeden z nich przekroczył wysuniętą linię obronną, naruszając zawieszenie broni i powodując bezpośrednią groźbę dla żołnierzy. Potwierdzili, że go zbombardowali, podobnie kak strukturę, z której uciekły te osoby, ale twierdzą, że nie próbowali powstrzymać ratowników.
Jak donosi al-Jazeera, tylko w tym roku w Libanie zginęło dziewięciu dziennikarzy. Wcześniej w kwietniu zginęła Ghada Dayekh, prezenter stacji radiowej Sawt al-Farah oraz Suzan Khalil, reporterka powiązanej z Hezbollahem stacji Al-Manar TV. Obie zginęły w budynkach, które Izrael zbombardował. W zeszłym miesiącu w izraelskim nalocie zginęła trójka dziennikarzy, Ali Shoeib z Al Manar TV i rodzeństwo Ftoumi – dziennikarka Fatima i kamerzysta Mohamed, zatrudnieni przez telewizję Al Mayadeen. IDF stwierdziło, że Shoeib i Mohamed Ftouni byli terrorystami z Hezbollahu.
źr. wPolsce24 za BBC, Al-Jazeera











