Konflikt na Bliskim Wschodzie eskaluje. Izraelskie wojsko weszło do Libanu

W poniedziałek blisko związany z Iranem Hezbollah zaatakował Izrael rakietami i dronami. Jerozolima odpowiedziała na to nalotami na kontrolowane przez terrorystów południowe przedmieścia Bejrutu. Rząd Izraela zapowiedział także, że podjęto decyzję o eliminacji sekretarza generalnego tej organizacji. Jak zauważa Times of Israel, rzecznik prasowy IDF Effie Defrin nie wykluczył w poniedziałek, że zdecydują się także na lądową inwazję na Liban.
Mają odsunąć terrorystów od granicy
Teraz rząd Izraela potwierdził, że izraelscy żołnierze weszli do południowego Libanu. Ich zadaniem jest odsunięcie terrorystów na tyle daleko od granicy, by ich prymitywne rakiety i drony nie mogły dolecieć do Izraela. Jak donosi Al Dżazira, rząd Libanu w odpowiedzi na to wycofał własne siły zbrojne z obszarów przygranicznych, by nie doszło do przypadkowych starć z Izraelczykami.
Libańska Narodowa Agencja Informacyjna, powołując się na relacje świadków, poinformowała, że libańskie wojsko opuściło co najmniej siedem wysuniętych posterunków.
Dowództwo Północne IDF poinformowało jednak, że nie przeprowadzi szerszej ofensywy na Liban do czasu uspokojenia się sytuacji w Iranie, o ile w ogóle się na to zdecyduje. Wojskowi uważają, że bez wsparcia reżymu w Teheranie, Hezbollah może wkrótce się rozpaść. Zaszkodzi mu także odcięcie od irańskich pieniędzy. Ich zdaniem może to sprawić, że rząd Libanu i jego siły zbrojne w końcu zdecydują się na rozbrojenie terrorystów.
Mają dosyć Hezbollahu
Jak donosi dziennik Guardian, sami Libańczycy są wściekli, że Hezbollah wpakował ich w kolejny konflikt z Izraelem i sprawił, że znów muszą uciekać ze swoich domów. Jego dziennikarze ustalili, że nawet wśród tych, którzy popierają terrorystów, decyzja o dołączeniu do wojny wywołała szok. Od dwóch lat Izrael bombarduje Liban i Hezbollah ani razu nie odpowiedział. Teraz Iran jest bombardowany od dwóch dni i chcą spalić dla nich cały kraj? Nie obchodzi ich Liban – powiedziała anonimowo dziennikarzom kobieta z południowych przedmieść Bejrutu.
Na działalność Hezbollahu rośnie także zniecierpliwienie w rządzie Libanu. Jak donosi Guardian, rząd od tygodni prosił terrorystów, by nie dołączali do wojny po stronie Iranu, bo ucierpi na tym cały kraj, a oni obiecywali, że tego nie zrobią. Teraz przedstawiciele rządu i sił zbrojnych czują się oszukani. Wywołało to bezprecedensowo ostrą reakcję. Rząd zabronił członkom Hezbollahu zajmowania stanowisk w siłach zbrojnych i służbach bezpieczeństwa. Nakazał także wymiarowi sprawiedliwości aresztowanie odpowiedzialnych za poprzedni atak na Izrael, a wojsko ma zadbać, by nie doszło do kolejnych.
źr. wPolsce24 za Jerusalem Post, Al-Dżazira











