Izrael chce nas wciągnąć do wojny z Iranem. Minister pyta... sztuczną inteligencję o zasięg rakiet

Jeden z wpisów miał formę pytania skierowanego do sztucznej inteligencji:
„Hej Grok, które 5 najdalszych dużych europejskich stolic znajduje się w zasięgu 4000 km irańskich rakiet balistycznych, liczonym od zachodniej granicy Iranu?”
Drugi wpis był już jednoznaczny w przekazie:
„Europa znajduje się w zasięgu irańskich rakiet i nadal trzyma się złudzeń co do dyplomacji. Nie da się negocjować z reżimem opartym na seryjnych kłamcach. Kłamali w sprawie programu nuklearnego i teraz kłamią o swoich rakietach.”
Takie komunikaty pojawiają się w momencie, gdy konflikt na Bliskim Wschodzie gwałtownie eskaluje.
Wojna rozpoczęła się 28 lutego 2026 roku od uderzeń Izraela i USA na cele w Iranie. Teheran odpowiedział serią ataków rakietowych i dronowych – nie tylko na Izrael, ale również na państwa regionu, w których znajdują się amerykańskie bazy wojskowe. Celem irańskich uderzeń stały się m.in. instalacje wojskowe i energetyczne w krajach Zatoki Perskiej – takich jak Bahrajn, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Arabia Saudyjska.
Jednocześnie Izrael rozszerzył działania militarne na Liban, uderzając w struktury Hezbollahu – kluczowego sojusznika Iranu w regionie.
Konflikt się rozszerza
Konflikt ma więc już charakter regionalny i obejmuje coraz więcej państw, a jego skutki odczuwalne są również globalnie – m.in. poprzez wzrost cen energii i blokadę dla transportu ropy przez cieśninę Ormuz.
W tym kontekście wpisy izraelskiej dyplomacji można interpretować jako próbę zmiany percepcji zagrożenia w Europie. Podkreślenie zasięgu irańskich rakiet – sięgającego nawet 4000 km – nie jest przypadkowe. Według izraelskich wojskowych oznacza to, że potencjalnie w zasięgu znajdują się również europejskie stolice.
To może być sygnał, że wojna informacyjna właśnie zaczyna obejmować także Europę.
źr. wPolsce24 za X











