Ile osób zginęło już w Iranie? Internet odcięty, świadkowie mówią o tysiącach ofiar

Liczba ofiar trwających od 15 dni antyrządowych protestów jest trudna do ustalenia ponieważ władze odcięły Irańczykom dostęp do internetu.
Zaczęło się od sklepikarzy
Obecne protesty zaczęły się pod koniec zeszłego roku z powodu katastrofalnej sytuacji ekonomicznej kraju. Jako pierwsi wystąpili sklepikarze i sprzedawcy na bazarach Teheranu, protestujący przeciwko gwałtownemu wzrostowi cen. Ich protest rozlał się na inne miasta, a wkrótce dołączyli do nich studenci i inni przeciwnicy reżymu ajatollahów. Wtedy zmienił się ich charakter - pojawiło się hasło „śmierć dyktatorowi” i żądania ustąpienia reżimu ajatollahów.
Władze nie czekając na rozwój wydarzeń, wysłały przeciwko demonstrantom służby i zaczęły z nimi krwawą rozprawę.
Strzelają ostrą amunicją?
W nocy z soboty na niedzielę Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka (HRANA), organizacja pozarządowa z siedzibą w USA, mówiła o 116 zabitych, zastrzegając jednak, że bilans ten obejmuje tylko potwierdzone zgony osób, których personalia są znane.
Według Iran International liczba zabitych jest jednak wielokrotnie większa, gdyż siły bezpieczeństwa strzelają do protestujących ostrą amunicją. Cytowani przez tę stację świadkowie powiedzieli, że w mieście Kahrizak w stołecznej prowincji Teheran widzieli około 400 ciał. Tylko w piątek do jednego ze szpitali w tym mieście przywieziono 44 ciała, a do drugiego - 36.
Źródła w szpitalach poinformowały stację Iran International, że do podobnych scen dochodzi także w innych miastach i innych szpitalach. Np. lekarz z prawie 700-tysięcznego miasta Raszt w północnym Iranie powiedział, że tylko do jednego z tamtejszych szpitali przywieziono co najmniej 70 ciał.
Iran International zwrócił uwagę, że tego typu relacje pochodzą z wielu różnych miejsc, co wskazuje na to, że przypadki strzelania do ludzi nie ograniczają się do niewielkiej liczby dużych miast.
Komendant policji grozi
Przyjęcie przez władze konfrontacyjnej postawy wobec protestujących potwierdził komendant główny irańskiej policji Ahmadreza Radan. Przekonywał, że policja ma obowiązek działać w sposób zdecydowany. Dodał, że służby bezpieczeństwa będą ścigać zarówno organizatorów zamieszek, tych, którzy je wspierają w internecie, jak też tych, którzy fizycznie uczestniczą w protestach.
USA ostrzegają reżym
Już wcześniej prezydent USA Donald Trump zagroził, że uderzy w Iran, jeśli władze „zaczną zabijać ludzi”. Przewodniczący irańskiego parlamentu odpowiedział, że jeśli USA zaatakują Iran, Izrael oraz wszystkie amerykańskie bazy wojskowe i morskie w regionie staną się uzasadnionymi celami.
W sobotę Stany Zjednoczone wysłały kolejny sygnał: na portalu Departamentu Stanu USA na platformie X pojawiło się ostrzeżenie, że USA są zaniepokojone doniesieniami o tym, że Republika Islamska zatrudniła terrorystów z Hezbollahu i irackie milicje do tłumienia pokojowych protestów. Resort dyplomacji wyraził przekonanie, że użycie tych sił przez Iran przeciwko własnym obywatelom byłoby kolejną „poważną zdradą narodu”.
źr. wPolsce24 za PAP/BBC











