Z kosmodromu Vandenberg w Kalifornii wystartowała rakieta Falcon 9, która wyniosła na orbitę ponad setkę satelitów, w tym kilka polskich urządzeń podwójnego zastosowania. Start był kilkukrotnie przekładany, zanim misja Transporter-15 mogła się odbyć.
Pierwotny termin startu ustalono na 11 listopada, następnie przesunięto go kilkakrotnie na kolejne daty w listopadzie, zanim ostatecznie rakieta opuściła Ziemię 28 listopada o godzinie 10:44 lokalnego czasu (19:44 w Polsce). Misja obejmuje transport aż 140 ładunków na orbitę.
Wśród wyniesionych obiektów znalazły się pięć polskich satelitów. Należą do nich satelita MikroSAR opracowany przez polsko-fińską firmę ICEYE, konstelacja trzech satelitów PIAST oraz nanosatelita stworzony przez wrocławską spółkę SatRev.
Satelita ICEYE wykorzystuje technologię syntetycznej apertury radarowej, umożliwiającą stałe monitorowanie powierzchni Ziemi. System pozwala śledzić infrastrukturę cywilną i wojskową, ruchy wojsk, obszary morskie, granice państwa oraz w razie konfliktu oceniać zniszczenia i wykrywać ukryty sprzęt.
Donald Trump oficjalnie ogłosił powstanie Rady Pokoju – nowego międzynarodowego organu, który ma odpowiadać za „budowanie pokoju zgodnie z prawem międzynarodowym”. Prezydent USA zaprezentował inicjatywę podczas wystąpienia w Davos, gdzie wraz z nim pojawiło się 19 światowych przywódców.
Wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Wilnie ma wymiar znacznie wykraczający poza standardowy protokół dyplomatyczny. To wyraźny sygnał, że Polska wraca do polityki opartej na pamięci historycznej, wspólnych wartościach i realnych sojuszach regionalnych. Spotkanie z przywódcami Litwy i Ukrainy oraz wspólne obchody rocznicy powstania styczniowego pokazują, że historia nie jest balastem, lecz fundamentem współczesnej współpracy.
Podczas prezydenckiej wizyty w Wilnie, w tamtejszej archikatedrze padły słowa, które wybrzmiewają znacznie mocniej niż standardowe dyplomatyczne deklaracje. Podczas uroczystości 163. rocznicy wybuchu powstania styczniowego prezydent Polski Karol Nawrocki wygłosił przemówienie, które było nie tylko hołdem dla bohaterów XIX-wiecznego zrywu, ale także jednoznacznym przesłaniem politycznym skierowanym do współczesnej Europy.
Dla skrajnej lewicy wolność internetu od dawna jest problemem. Teraz kolejny europejski rząd idzie tą samą, dobrze znaną drogą: ograniczeń, zakazów i cenzury — wszystko oczywiście w imię „demokracji” i „ochrony praw obywatelskich”. Tym razem chodzi o Hiszpanię.
Niemieccy konduktorzy mają dosyć. Są napadani i obrażani, doszło nawet do śmiertelnego ataku na sprawdzającego bilety mężczyznę. Niemieckie media wiążą zjawisko ze wszystkim, tylko nie jednym.