Zaskakujące wyniki wyborów we Francji. Szykuje się wielka zmiana

W niedzielę Francuzi wybierali radnych i burmistrzów miast. Jeżeli żadna lista nie zdobędzie większości bezwzględnej w pierwszej turze, odbywa się druga tura, w której startują listy, które w pierwszej otrzymały ponad 10% głosów.
Mają dosyć establishmentu
Dotychczas wybory radnych i burmistrzów, zwłaszcza w dużych miastach, były zdominowane przez dwie partie establishmentu – lewicowych Socjalistów i centroprawicowych Republikanów. Tegoroczne wybory budziły wielkie zainteresowanie, bowiem w przyszłym roku kończy się ostatnia kadencja prezydenta Emmanuela Macrona i wielu francuskich komentatorów uznaje je za dobry prognostyk tego, jakie obecnie są nastroje społeczne. Jeśli faktycznie można to na ich podstawie wnioskować, to te wybory pokazały, że Francja coraz bardziej się radykalizuje – świetne wyniki odnotowały w niej zarówno prawicowe Zjednoczenie Narodowe (RN) jak i skrajnie lewicowa Francja Nieujarzmiona (LFI).
Elektorat RN mieszka głównie na przemysłowej północy Francji, ale partia od dawna chce go rozszerzyć na południe kraju. Te wybory samorządowe pokazały, że ta strategia przynosi skutki. Największym zaskoczeniem była Marsylia, drugie największe miasto Francji. Tam kandydat RN Franck Alliisio niemal zremisował z dotychczasowym lewicowym burmistrzem Benoitem Payanem i ma spore szanse na zwycięstwo w drugiej rundzie. Marsylia ma ogromne problemy z przestępczością i Allisio podczas kampanii obiecywał, że przywróci w niej początek. Jak zauważa Guardian, wiele teraz zależy od tego, czy lewicowa koalicja Payana, w skład której wchodzą socjaliści i zieloni, otrzyma teraz poparcie od LFI, która w pierwszej rundzie zdobyła 12%.
Dobre wieści dla ideowej prawicy
RN udało się także zachować stanowisko burmistrza w zamieszkiwanym przez ok. 121 tys. osób Perpignan, w pobliżu granicy z Hiszpanią – największym mieście, jakim dotychczas rządzą. Dobre wyniki osiągnęła także w Toulon i Carassonne, gdzie jej kandydaci wejdą do drugiej tury. Eric Ciotti, który przeszedł do RN z Republikanów, powalczy w drugiej turze z byłym partyjnym kolegą Christianem Estrosi, który obecnie nią rządzi.
Te wyniki świadczą, że RN ma spore szanse w walce o prezydenturę. Partia jednak jest w trudnej sytuacji. Jej lider, Marianne Le Pen, została bowiem skazana za rzekomą defraudację unijnych pieniędzy, a wyrok obejmuje także zakaz startu w wyborach. Wcześniej sondaże pokazywały, że jest faworytką do zastąpienia Macrona. Członkowie jej partii otwarcie twierdzą, że sędziowie wydali ten wyrok na polityczne zlecenie, a ona sama się od niego odwołała, ale na razie nie wiadomo, czy w ogóle wystartuje w tych wyborach. Jeżeli sąd jej na to nie pozwoli, zastąpi ją przewodniczący tej partii i jej protegowany, Jordan Bardella – ale taki chaos z kandydatami może mieć wpływ na ostateczny wynik.
Skrajna lewica też nie narzeka
LFI dotychczas nie była szczególnie zainteresowana wyborami lokalnymi, ale w tym roku po raz pierwszy wystawili setki kandydatów na burmistrzów. Dobrze im poszło w takich miastach jak Lille czy Saint-Denis. Dobre wyniki odnotowała także w Tuluzie, Lille czy Limoges. Ma też spore szanse na zdobycie stanowiska burmistrza w Roubaix na północy kraju – jeśli to się uda, to będzie to pierwsze miasto powyżej 100 tys. mieszkańców w którym będzie rządzić. Jak zauważa dziennik Guardian, dobre wyniki LFI były związane głównie z tym, że udało jej się zmobilizować najmłodszych wyborców do pójścia do urn. Wszyscy spodziewają się, że jej założyciel i de facto lider Jean-Luc Melenchon podejmie kolejną próbę zostania prezydentem.
Drugą turę zaplanowano na 22 marca. Zanim do niej dojdzie, odbędą się tradycyjne „końskie targi”. W ich trakcie kandydaci będą ze sobą negocjować i przekonywać rywali, żeby się wycofali i poparli ich w drugiej turze. Lewica już teraz nawołuje do sformowania kolejnego „frontu republikańskiego”. Tak we Francji nazywa się strategię wyborczą, w której kandydaci establishmentu o mniejszym poparci wycofują się z wyborów i przekazują je kandydatom o większym, by w ten sposób nie dopuścić do zwycięstwa ideowej prawicy.
źr. wPolsce24 za Guardian, Financial Times











