Nieudany test statku kosmicznego Muska. Eksplozja zakłóciła lot polskiego samolotu

Po północy czasu polskiego z portu kosmicznego Boca Chica w Teksasie wystartował statek kosmiczny Starship. Po około ośmiu minutach od wzniesienia wystąpiły trudności z kontrolą nad maszyną. Kolejne problemy pojawiły się niecałe pół minuty przed planowanym wyłączeniem silników, ponieważ cztery z sześciu przestały działać. Chwilę później lecący z prędkością 20 tys. km/h statek zaczął obracać się w powietrzu, będąc ok. 145 km nad Ziemią, a SpaceX całkowicie stracił z nim łączność.
Ostatecznie maszyna uległa eksplozji, co skutkowało podobnym jak w styczniu deszczem odłamków. Jak zapewnia firma Elona Muska, dzisiejszy lot „pomoże poprawić niezawodność Starship”. SpaceX poinformowało, że wraz z Federalną Administracją Lotnictwa prowadzone jest dokładne dochodzenie, a firma wdroży działania naprawcze, by usprawnić przyszłe testy.
Eksplozja statku kosmicznego zakłóciła ruch lotniczy. Szczątki spadały nad Morzem Karaibskim, w związku z czym Federalna Administracja Lotnictwa wstrzymała loty z lotnisk na Florydzie. Jak informuje popularyzator astronomii, Karol Wójcicki, skutki incydentu odczuli m.in. pasażerowie polskich linii lotniczych. Deszcz odłamków widzieli pasażerowie Dreamlinera LOT-u, który zmierzał na Dominikanę. Z tego względu maszyna musiała krążyć kilka minut w powietrzu na wysokości przelotowej.
Mimo eksplozji Starship firma SpaceX odniosła sukces. Powodzeniem zakończyła się próba lądowania pierwszego stopnia rakiety Super Heavy, która została przechwycona przez mechaniczne ramiona wieży startowej.
źr. wPolsce24 za X/KarolWojcicki/ RMF FM