Dziedzictwo gen. Andersa w Paryżu zagrożone? Polacy wyrzuceni z historycznego budynku!

We wtorek przy udziale około dziesięciu policjantów z budynku przymusowo usunięto osoby związane ze stowarzyszeniem. Według relacji Andrzeja Dębińskiego, nikt z przebywających w środku nie został wcześniej uprzedzony o terminie przeprowadzenia tych czynności.
Członkowie stowarzyszenia zostali pozbawieni dostępu do całego majątku i historycznych zbiorów znajdujących się w budynku.
- Nie mamy dostępu do naszych zbiorów, do niczego, do książek, do mebli, do niczego – alarmuje Dębiński. W rozmowie z radiem Wnet przewodniczący zapowiedział, że będzie czekał na krześle przed drzwiami, domagając się od policji pisemnego potwierdzenia podjętych działań i danych funkcjonariuszy.
Skąd wziął się spór o paryską nieruchomość?
Oś konfliktu stanowi prawo własności do budynku. Stowarzyszenie reprezentowane przez Dębińskiego uważa się za jedynego właściciela nieruchomości.
Historia tego miejsca sięga powojennych lat. Budynek został nabyty w 1948 roku za środki rządu RP na uchodźstwie oraz ze składek polskich oficerów, którzy po II wojnie światowej nie mogli wrócić do komunistycznej ojczyzny.
Przedstawiciele środowiska kombatanckiego powołują się na wpis dotyczący własności w paryskiej hipotece, twierdząc, że dowody te nie zostały właściwie uwzględnione w dotychczasowym postępowaniu. Pojawił się także obowiązek zapłaty 240 tysięcy euro na rzecz nowych właścicieli.
„Wyrok nie jest prawomocny”. Dlaczego doszło do eksmisji?
Największe kontrowersje budzi fakt, że batalia sądowa nadal trwa. Dębiński przypomina, że wyrok nie jest prawomocny, ponieważ zapadł w pierwszej instancji. Stowarzyszenie złożyło już apelację, a kolejna rozprawa została zaplanowana na połowę września.
Dlaczego więc doszło do usunięcia Polaków z budynku? Sąd pierwszej instancji zarządził tzw. tymczasową egzekucję wyroku. To postanowienie umożliwiło nowym właścicielom dokonanie eksmisji w ramach zabezpieczenia, jeszcze przed ostatecznym rozstrzygnięciem przez sąd apelacyjny.
Dla obrońców Domu takie działanie jest niezrozumiałe i bolesne. Andrzej Dębiński ocenia sytuację w bardzo ostrych słowach, nazywając ją „politycznym niszczeniem śladów polskiej obecności, polskiego honoru, polskich żołnierzy, polskiej krwi we Francji”.
Reakcje i walka o zachowanie pamięci
Wydarzenia w Paryżu odbiły się szerokim echem w mediach społecznościowych. Na platformie X natychmiast zareagowała córka legendarnego dowódcy, Anna Maria Anders.
- Wygląda na to, że generał Anders, tyle lat po śmierci, jest w dalszym ciągu wrogiem postkomuny – napisała była ambasador RP we Włoszech.
Środowisko kombatanckie zapowiada, że mimo dotkliwej eksmisji walka o prawa do budynku i pamięć o bohaterach jeszcze się nie skończyła.
źr. wPolsce24 za Wnet.fm/ X.com/ polishsue.com











