Polska

Prokuratura wszczęła śledztwo, które doprowadzi do oskarżenia Romana Giertycha?

opublikowano:
Roman Giertych
fot. Fratria
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie publicznego rozpowszechnienia nagrań z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego dotyczącego tzw. „dwóch wież”. Wcześniej śledczy wskazywali, że jedyną osobą, która wystąpiła o dostęp do całości akt sprawy, był jeden z pełnomocników pokrzywdzonego – mec. Roman Giertych. Prokuratura podkreślała również, że miał on możliwość dysponowania materiałem. Sam Giertych zdecydowanie odrzuca te sugestie i twierdzi, że nagrania mogły pochodzić z prokuratury.

Śledztwo zostało wszczęte we wtorek 11 sierpnia przez Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga. Dotyczy publicznego rozpowszechnienia materiałów z postępowania przygotowawczego, które prowadziła wcześniej Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Chodzi o nagrania wideo przedstawiające fragmenty wielogodzinnego przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS został przesłuchany 10 czerwca jako świadek w sprawie tzw. „dwóch wież”. Pod koniec lipca nagrania zostały opublikowane na YouTube przez portal Goniec.pl. Kolejne materiały pojawiły się 3 sierpnia.

Prokuratura informuje, że nagrania stanowiły załącznik do protokołu przesłuchania świadka i zostały opublikowane bez zgody organu prowadzącego postępowanie.

Prokuratura: tylko jeden pełnomocnik chciał dostępu do całości akt

Kluczowy dla sprawy jest wątek dostępu do materiałów. Warszawska Prokuratura Okręgowa w swoim wcześniejszym komunikacie wskazała, że „jedyną osobą, która wystąpiła o dostęp do całości akt sprawy, był jeden z pełnomocników pokrzywdzonego”. Prokuratura zaznaczyła, że pełnomocnik został wcześniej pouczony o treści art. 241 Kodeksu karnego, dotyczącego bezprawnego rozpowszechniania informacji z postępowania przygotowawczego.

Choć w komunikacie nie wymieniono nazwiska, chodzi o Romana Giertycha, który jest pełnomocnikiem Geralda Birgfellnera, austriackiego biznesmena mającego status "pokrzywdzonego" w sprawie „dwóch wież”.

Jeszcze mocniej sprawę przedstawiał rzecznik warszawskiej prokuratury prok. Piotr Antoni Skiba. W rozmowie z dziennikarzami wskazywał, że prokuratura nie widzi innej osoby, która miałaby powód, by w taki sposób dysponować materiałem dowodowym, który posiadała w tej sprawie.

– Biorąc pod uwagę, że mec. Giertych miał możliwość, i że czynnie bierze udział w krytykowaniu działań prokuratury, w szczególności decyzji podejmowanych przez prokurator Małgorzatę Szeroczyńską, nasze stanowisko było, jakie jest – mówił prok. Skiba.

Nie oznacza to jednak, że prokuratura oficjalnie stwierdziła, iż to Giertych przekazał nagrania mediom. To właśnie ma zostać ustalone w prowadzonym obecnie śledztwie.

Giertych: nagrania mogły pochodzić z prokuratury

Roman Giertych odrzuca sugestie, że to on odpowiada za wyciek nagrań. W rozmowie z „Faktem” przekonywał, że wskazywanie jego osoby jest nieuzasadnione.

– Przede wszystkim prokuratura miała dostęp do akt. Wyciek w sprawie Jarosława Kaczyńskiego pochodzi moim zdaniem z prokuratury – twierdził Giertych.

O sprawę był pytany również premier Donald Tusk. Podczas konferencji prasowej mówił, że nie odniósł wrażenia, aby prokuratura oficjalnie stwierdziła, że Giertych odpowiada za „nielegalne wynoszenie dokumentów”. Jednocześnie zaznaczył, że jeśli okaże się, iż mecenas złamał prawo, to powinien ponieść konsekwencje.

Śledztwo prowadzone z uwagi na wagę sprawy

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga zdecydowała o wszczęciu śledztwa po zakończeniu postępowania sprawdzającego. Rzeczniczka prokuratury prok. Marzena Kiełek-Łopińska poinformowała, że chodzi o publiczne rozpowszechnienie wiadomości z postępowania przygotowawczego 27 lipca i 3 sierpnia. Materiały zostały opublikowane na YouTube, a następnie linki do nagrań zamieszczono w artykułach na stronie Goniec.pl.

Za czyn będący przedmiotem śledztwa grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Prokuratura podkreśla, że ze względu na wagę sprawy postępowanie prowadzone jest w formie śledztwa. Chodzi bowiem o publiczne rozpowszechnienie materiałów z postępowania, które budziło duże zainteresowanie społeczne.

Sprawa „dwóch wież” została umorzona

Nagrania dotyczą śledztwa w sprawie tzw. „dwóch wież”, które zakończyło się decyzją o umorzeniu. Jarosław Kaczyński był przesłuchiwany jako świadek 10 czerwca, a już 25 czerwca, czyli dwa tygodnie później, Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła postępowanie wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego.

Teraz prokuratura będzie musiała ustalić, kto zdecydował się ujawnić materiały z przesłuchania Kaczyńskiego i w jaki sposób nagrania trafiły do mediów. Jednym z kluczowych wątków pozostaje kwestia dostępu do akt, a w tym kontekście nazwisko Romana Giertycha pojawiło się w wypowiedziach przedstawicieli prokuratury.

źr. wPolsce24 za PAP

Polska

Dlaczego tak bezpardonowo koalicja atakuje prezydenta? Wiadomości wPolsce24 ujawniają wyrachowany plan obozu Tuska

opublikowano:
Prezydent Karol Nawrocki niezmiennie jest najbardziej popularnym polskim politykiem. To sprawia, że Tusk się go boi
Prezydent Karol Nawrocki niezmiennie jest najbardziej popularnym polskim politykiem. To sprawia, że Tusk się go boi (Fot. PAP/Paweł Supernak)
Donald Tusk i politycy koalicji rządzącej nie ustają w bezpardonowych atakach na prezydenta Karola Nawrockiego. Za wyszukaną retoryką o „politycznych szachach” czy uszczypliwościami pod adresem głowy państwa kryje się jednak twarda i chłodna kalkulacja. Jak ujawniają „Wiadomości wPolsce24”, w sztabach rządzących narasta strach przed scenariuszem, który może przesądzić o losach władzy w Polsce.
Polska

Incydent podczas wyborów w Krakowie. Poszedł do lokalu, teraz grożą mu 3 lata więzienia

opublikowano:
Mimo dwóch incydentów wybory w Krakowie przebiegają raczej spokojnie
Mimo dwóch incydentów wybory w Krakowie przebiegają raczej spokojnie (Fot. PAP/Łukasz Gągulski)
Spokojny przebieg przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa zakłócił incydent w jednym z lokali na Woli Justowskiej. Starszy mężczyzna po pobraniu karty do głosowania podarł ją i wyrzucił do kosza na śmieci. Policja szybko namierzyła sprawcę, któremu za ten impulsywny gest grozi surowa kara.
Polska

„Za darmo”? Minister Cienkowska tłumaczy się z udziału w pokazie mody

opublikowano:
inister kultury Marta Cienkowska odniosła się do kontrowersji wokół swojego udziału w pokazie mody Fundacji Kraina, podkreślając, że wystąpiła w nim pro bono.
Marta Cienkowska (fot.Screenshot - X/Mateusz Kurzajewski)
Minister kultury Marta Cienkowska postanowiła publicznie odnieść się do ostatniej afery związanej z jej udziałem w pokazie mody Fundacji Kraina. Choć wspomniany podmiot miał otrzymać prawie 150 tysięcy złotych, sama polityk tłumaczy, iż jej udział w tym wydarzeniu... był za darmo.
Polska

Niemka zarzuca próbę oszustwa i wyłudzenia... polskiej policji

opublikowano:
Niemka zarzuca polskiej policji, że... okradła ją na 105 euro
Niemka zarzuca polskiej policji, że... okradła ją na 105 euro (Fot. Fratria/zdjęcie ilustracyjne)
Zwykła wizyta na przygranicznej stacji benzynowej w Polsce skończyła się dla obywatelki Niemiec ogromnym zaskoczeniem. Jak informuje serwis Deutsche Welle, kobieta, która uregulowała rachunek za paliwo i wróciła do domu, otrzymała telefon od polskiej policji. Z jej relacji wynika, że funkcjonariusze zarzucili jej kradzież i domagali się natychmiastowego przyjazdu z gotówką.
Polska

Wyborcy idą do urn, a strażacy walczą z ogniem. Groźny pożar w wyborczą niedzielę w Krakowie

opublikowano:
Trwa głosowanie w Krakowie. Wybory nowego prezydenta miasta potrwają do godziny 21
Trwa głosowanie w Krakowie. Wybory nowego prezydenta miasta potrwają do godziny 21 (Fot. PAP/Łukasz Gągulski)
Niedziela w stolicy Małopolski upływa pod znakiem podwyższonej temperatury – i to dosłownie. Podczas gdy krakowianie ruszyli do urn, by w przedterminowych wyborach zdecydować o przyszłości miasta, w Nowej Hucie wybuchł niebezpieczny pożar hali magazynowej. Choć w lokalach wyborczych panuje spokój, służby ratunkowe mają pełne ręce roboty.
Polska

Rewolucja na polsko-ukraińskiej granicy! Ukraińskie służby mają pracować w Polsce

opublikowano:
Funkcjonariusze Straży Granicznej podczas patrolu
Ukraińscy celnicy oraz funkcjonariusze straży granicznej mają pracować po polskiej stronie granicy. (fot. Fratria)
Polska i Ukraina pracują nad porozumieniem dotyczącym wspólnej kontroli granicznej. Jeśli umowa wejdzie w życie, ukraińscy celnicy oraz funkcjonariusze straży granicznej będą wykonywać swoje obowiązki bezpośrednio po polskiej stronie granicy.