Niemcy gorsi od Polaków na torach. I to jest fakt - Deutsche Bahn narodowym wstydem

Niemieckie pociągi już dawno przestały jeździć na czas. Jeszcze w 2016 roku punktualność wszystkich pociągów DB (włącznie z regionalnymi) wynosiła imponujące 95,1 proc. Dziś to raptem 78,9 proc., a w przypadku pociągów dalekobieżnych – zaledwie 60,1 proc. To oznacza, że co drugi pociąg na długich trasach jest opóźniony. Jakub Rothwell, berliński korespondent "The Telegraph", nie pozostawia złudzeń: po dekadach zaniedbań inwestycyjnych niemiecka sieć kolejowa stała się narodowym upokorzeniem dla państwa, które dało światu Bosch, BMW i Mercedesa.
Paradoks dnia: niemiecka punktualność jest dziś gorsza niż brytyjska. W 2025 roku na czas dojechało 72 proc. niemieckich pociągów dalekobieżnych, podczas gdy w Wielkiej Brytanii – 78 proc. Kto by pomyślał? A skala problemu jest tak wielka, że Szwajcaria po prostu zawraca pociągi z Niemiec na granicy, by nie wprowadzały chaosu w ich rozkładzie.
Dlaczego tak się stało? Działacze kolejowi i eksperci wskazują na trzy główne grzechy:
1. Lata niedoinwestowania – Niemcy, w swojej obsesji na punkcie czarnego zera w budżecie, przez dekady odmawiali wydawania pieniędzy na infrastrukturę. Inwestycje spadły na początku lat 2000., a między 2005 a 2012 rokiem ledwo się ruszały.
2. Biurokratyczny gąszcz – Michael Koch, wiceprzewodniczący organizacji pasażerskiej Pro Bahn, mówi wprost: infrastruktura jest „zapętlona” w procedurach, które nawet niezbyt ambitne projekty potrafią przeciągnąć na lata. – Kiedyś w Niemczech rozmawiało się o pogodzie. Dziś rozmawia się o pociągach – mówi z goryczą.
3. Brak rąk do pracy – Brakuje maszynistów, konduktorów, techników. A ci, którzy są, uciekają, bo nie chcą pracować w systemie, który zawodzi na każdym kroku.
Jak to wygląda w Polsce? Zaskakujące porównanie
Gdy Niemcy borykają się z katastrofą na torach, warto spojrzeć na Polskę – kraj, który w unijnej lidze wydatków na kolej wypada blado, ale pod względem punktualności może dać Niemcom lekcję.
Nakłady na kolej na mieszkańca 2024 r.
- Niemcy – ok. 850 zł na mieszkańca rocznie
- Polska – ok. 656 zł na mieszkańca rocznie (ok. 24,95 mld zł ogółem)
- Różnica – Polska wydaje prawie 200 zł mniej na osobę niż Niemcy
- Dla porównania: liderzy wydają ponad 2 000 zł na mieszkańca (Luksemburg, Szwajcaria)
Punktualność pociągów (dane za 2025 r.)
- Niemcy (DB dalekobieżne)– 60,1% pociągów na czas
- Polska (PKP Intercity) – 78,9% pociągów na czas (I kwartał)
- Polska (wszyscy przewoźnicy) – ok. 91–93% pociągów na czas (średnia roczna)
Polska wydaje na kolej o blisko 200 zł mniej na mieszkańca niż Niemcy, a jednocześnie jej pociągi dalekobieżne są punktualne o prawie 19 punktów procentowych częściej niż niemieckie. Uwzględniając wszystkich przewoźników – polska kolej jest na czas w ok. 9 przypadkach na 10. Paradoks zatem jest taki: Polska wydaje mniej, a jeździ lepiej. Podczas gdy Niemcy zaniedbali sieć przez dekady i dziś zbierają gorzkie owoce, polska kolej – mimo skromniejszych nakładów – radzi sobie znacznie sprawniej.
Zielone podatki i czarne konie
To wszystko nabiera jeszcze bardziej gorzkiego smaku, gdy przypomni się, że poprzedni rząd Olafa Scholza (z udziałem Zielonych) podniósł podatki od lotów krajowych, by zmusić Niemców do wybierania kolei. Efekt? Podatki poszły w górę, ludzie i tak wybierali samoloty, a temat stanu kolei stał się paliwem wyborczym dla prawicowej AfD, która bezlitośnie wyśmiewała elitarny ekologizm. Dziś AfD jest drugą siłą w Niemczech i prowadzi w sondażach, a podatki lotnicze zostały właśnie zniesione.
Nowy kanclerz Friedrich Merz ogłosił wprawdzie ogromny fundusz 500 miliardów euro na odbudowę kolei, ale eksperci z Pro Bahn ostrzegają: – Nie chodzi tylko o pieniądze. Potrzebna jest struktura, plan, konkretni ludzie i wola polityczna, by ruszyć ten zakurzony moloch.
Wtorkowa awaria, która sparaliżowała całe Niemcy, była… dziełem jednego z inżynierów Deutsche Bahn. Podczas rutynowych prac konserwacyjnych przypadkowo wyłączył całą sieć komunikacyjną. Nie był to atak hakerski, nie cyberwojna, nie ekstremalne upały. To był szwabski majsterkowicz, który pomylił guziki.
Ktoś kiedyś powiedział, że Niemcy mają dwie rzeczy, z których są dumni: swoje samochody i swoją punktualność. Teraz – zamiast być dumnym z pierwszej, Niemiec wsiada do pociągu, który się spóźnia, by dojechać do salonu BMW, które właśnie zwalnia tysiące pracowników.
źr. wPolsce24 za TheTelegraph/kolejowyportal.pl/utk.gov.pl/PAP











