Czy polski rząd wreszcie obroni własne firmy? Projekt Płażyńskiego uderza w ukraińskie koleje i broni naszych przewoźników

Polska nie może być dłużej rynkiem zbytu dla ukraińskich przewoźników, skoro nasi przedsiębiorcy są na Wschodzie blokowani. Spółka UZ Cargo Poland, córka ukraińskich kolei otrzymała od polskiego Urzędu Transportu Kolejowego licencję na przewozy oraz certyfikat bezpieczeństwa od Europejskiej Agencji Kolejowej (ERA). Dziś ukraiński przewoźnik wozi towary, rozwija połączenia, całkowicie integrując się z rynkiem Unii Europejskiej. Czy Ukraina odwzajemnia tę otwartość? Niestety nie.
To właśnie tej nierównej rywalizacji, która nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem, postanowił przeciwstawić się poseł PiS Kacper Płażyński. Wraz z klubem PiS złożył w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o transporcie kolejowym. W praktyce chodzi o jedno – prawo do obrony polskiej racji stanu.
Kawałek po kawałku zabierają rynek naszym spółkom, blokując działalność naszych przewoźników u siebie. Czy to jest normalna sytuacja? Jeśli chcemy być frajerem Europy, to tak. Jeśli chcemy normalnego partnerstwa i wzajemności w relacjach gospodarczych, to nie.” - przekonuje poseł Płażyński.
Nowelizacja ma nadać ministrowi transportu konkretne narzędzie: możliwość cofnięcia licencji przewoźnikom z państw spoza Unii Europejskiej, jeśli ich kraj nie gwarantuje polskim firmom analogicznych praw. Działanie to nie jest agresją handlową, lecz klasycznym, stosowanym na całym świecie narzędziem "tit for tat" – opartym na zasadzie wzajemności, najważniejszej regule w międzynarodowych stosunkach gospodarczych.
W solidarności nie ma miejsca na bycie frajerem – rząd musi wreszcie zareagować
W solidarności nie ma miejsca na naiwność. Polska przyjęła miliony uchodźców, pomogła w tranzycie zboża i nieustannie wspiera logistycznie Kijów. Ale wsparcie nie może oznaczać nieograniczonego dostępu do naszego rynku, gdy nasi przedsiębiorcy są traktowani jak intruzi. Dokładnie te same bolączki pojawiają się w sektorze paliwowym, gdzie eksporterzy z Ukrainy stosują nieuczciwe praktyki, a także w przemyśle stalowym. Od miesięcy polscy rolnicy i przewoźnicy drogowi protestują przeciwko lawinowo rosnącej nierównej konkurencji. Każda kolejna branża dostrzega, że Ukraina otwiera swoją gospodarkę asymetrycznie - korzystając z przywilejów jednostronnie nadawanych przez Brukselę, ale nie odwzajemniając tych ułatwień.
Projekt Płażyńskiego jest więc nie tylko racjonalny, ale w obecnej sytuacji pilnie konieczny. Nie chodzi w nim o zamykanie rynku, lecz o wymuszenie symetrii. To nie Polska powinna bezgranicznie ufać partnerowi gospodarczemu, który z dnia na dzień ogranicza dostęp do swojego terytorium. Polityka zagraniczna wobec Ukrainy musi łączyć pomoc strategiczną z twardą ochroną polskich interesów. Nie można pozwolić na sytuację, w której polskie firmy tracą pozycję, a do budżetu kraju nie trafiają należne miliardy z podatków.
Rząd w Warszawie przez ostatnie dwa lata tolerował tę patologię. Czas, by w końcu postawić tamę nierównej konkurencji i wprowadzić w życie nowelizację przygotowaną przez Kacpra Płażyńskiego. To jedyne skuteczne narzędzie, które zmusi drugą stronę do poważnych negocjacji. Zasada wzajemności jest bowiem podstawą każdej uczciwej relacji gospodarczej między suwerennymi państwami. Polska dziś, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebuje twardego i przewidywalnego partnera. A jeśli go nie ma, musi bronić własnego interesu – już nie słowami, ale konkretnymi przepisami.
źr. wPolsce24 za X/UTK/nakolei/railmarket/rp











