O jak ich boli Polska. Rosyjski dyplomata aż się zapienił, gdy mówił o Nawrockim

Wypowiedź Bierdyjewa padła w kontekście rosnącej aktywności Polski na arenie międzynarodowej i starań o wzmocnienie swojej pozycji gospodarczej. Rosyjski dyplomata argumentował, że Europa jest już wystarczająco reprezentowana w G20, a Warszawa i tak uczestniczy w tym formacie pośrednio poprzez Unię Europejską. Jego zdaniem dodatkowe miejsce dla Polski byłoby zbędne i nieuzasadnione.
Bierdyjew odniósł się również do rankingów największych gospodarek świata, podważając ich jednoznaczność. Jak stwierdził, wszystko zależy od przyjętej metodologii, jednak niezależnie od wyliczeń Polska, według niego, pozostaje na peryferiach globalnej gospodarki. W jego narracji Warszawa nie jest graczem pierwszej ligi, lecz państwem funkcjonującym na obrzeżach światowych centrów decyzyjnych.
Czytaj także
Rosyjski przedstawiciel posunął się jeszcze dalej, krytykując kondycję gospodarczą Unii Europejskiej. W jego ocenie europejskie państwa znajdują się w fazie stagnacji, podczas gdy Rosja ma notować wyraźny wzrost gospodarczy. Polskę określił przy tym mianem „pasażera na Titanicu”, sugerując, że podąża ona w kierunku nieuchronnego kryzysu razem z resztą UE.
Wypowiedzi Bierdyjewa kontrastują nie tylko działaniami podejmowanymi przez polskie władze, ale i wcześniejszymi praktykami. Prezydent Karol Nawrocki informował już wcześniej o zaproszeniu na przyszłoroczny szczyt G20 w Miami, które miał otrzymać od Donalda Trump.
Polska już wcześniej także uczestniczyła w wybranych pracach G20, a rządy polskie konsekwentnie zabiegają od lat o zwiększenie swojej obecności w tym formacie, widząc w nim szansę na wzmocnienie pozycji kraju w globalnej debacie gospodarczej.
Słuchając bredni dyplomaty państwa, w którym ludzie wciąż w wielu miejscach nie mają dostępu do bieżącej wody, wioski toną w błocie, śmieciach i fekaliach, a u sterów jest podstarzały dziad-morderca z uschniętą ręką, który wysyła na wojnę inwalidów, kryminalistów i osoby z poważnymi zaburzeniami psychicznymi, ku uciesze opętanych imperializmem rodaków, na usta cisną się słowa z "Jednego dnia Iwana Denisowicza" Sołżenicyna: "Gó***m, by ich karmić".
źr.wPolsce24 za Onet











