Skandal we Włoszech. Twarz premier Włoch znalazła się na fresku w słynnej świątyni, kościół zapowiada śledztwo

Bazylika św. Wawrzyńca w domu Lucyny (Basilica di San Lorenzo in Lucina) to jeden z najstarszych rzymskich kościołów. W roku 2000 w jednej z jego kaplic ustawiono popiersie Humberta II. Był ostatnim królem Włoch, na tronie spędził zaledwie 33 dni. Zrezygnował z tronu po tym, gdy w 1946 roku Włosi zdecydowali w referendum, niewielką większością głosów, że nie chcą już monarchii. Był także właścicielem Całunu Turyńskiego, który zapisał w darze Stolicy Apostolskiej.
Anioł z twarzą Meloni
W 2023 roku ta kaplica została poddana konserwacji, bo wilgoć uszkodziła znajdujące się w niej freski. W weekend zrobiło się o niej we Włoszech wyjątkowo głośno. Media odkryły bowiem, że jeden z namalowanych w niej aniołów, który klęczy przed popiersiem króla, ma twarz premier Włoch Giorgi Meloni. Gdy wyszło to na jaw, w kaplicy zaczęły się pojawiać tłumy, które chciały zobaczyć tego anioła na własne oczy.
Sama premier Włoch podeszła do tematu z dystansem. Nie, zdecydowanie nie wyglądam jak anioł – napisała w mediach społecznościowych, dodając do tego roześmianą emotikonkę. Wiele osób uznało jednak, że był to w rzeczywistości zakamuflowany atak na jej rząd. Anioł bowiem klęczy przed popiersiem króla w pozie pełnej szacunku. Jednym z głównych powodów obalenia we Włoszech monarchii było jej poparcie dla faszyzmu, a partia Meloni regularnie jest oskarżana przez lewicowe media o bycie faszystami.
Przypadkowe podobieństwo?
Proboszcz tej parafii Daniele Micheletti przyznał, że podobieństwo jest uderzające, ale jego zdaniem to nie ma większego znaczenia. Zauważył, że artyści sakralni często w swoich pracach przedstawiali prawdziwych ludzi – modelką Maryi na jednym z dzieł Caravaggia miała być prostytutka, a Michał Anioł namalował siebie samego jako św. Bartłomieja. Dodał, że on jako proboszcz nie jest odpowiedzialny za dekoracje w kościele, bo jego właścicielem jest ktoś inny – w tym wypadku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. - Więc czego oni ode mnie chcą? To nie ja to namalowałem – powiedział dziennikarzom agencji AP, gdy w kancelarii parafialnej urywały się telefony.
Jak informuje AP, w weekend Ministerstwo Kultury wysłało do tej świątyni delegację, której celem miała być ocena tego fresku i podjęcie decyzji, co dalej z nim zrobić. Sam konserwator, Bruno Valentinetti, powiedział włoskim mediom, że podobieństwo do Meloni jest całkowicie przypadkowe. Dodał, że on sam jest autorem tego fresku, który namalował w 2000 roku – kiedy Meloni była zaledwie szeregową rzymską radną – i podczas konserwacji niczego nie zmieniał. Przedstawiciele ministerstwa chcą teraz ustalić, czy to prawda.
Do sprawy odniósł się również arcybiskup Baldassare Reina, wikariusz generalny Rzymu, który zapowiedział w tej sprawie kościelne śledztwo. Stwierdził, że w kościelnej sztuce nie ma miejsca na politykę, gdyż sztuka sakralna jest przeznaczona wyłącznie do tego, by wspierać życie liturgiczne oraz prywatne i komunalne modlitwy.
źr. wPolsce24 za AP











