Kulisy trudnej misji: Generał upił się z Ukraińcami i zostawił tajne mapy

Incydenty, o których mowa, miały miejsce w kwietniu i maju 2024 roku. Wyszły na jaw dopiero teraz, bo biuro Inspektora Generalnego Departamentu Obrony (IG DoD) opublikowało raport ze swojego śledztwa poświęconego Grupie Wsparcia Bezpieczeństwa-Ukraina (SAG-U). To stacjonująca w niemieckim Wiesbaden amerykańska jednostka, która zajmowała się szkoleniem i przekazywaniem broni ukraińskim siłom zbrojnym. Jej dowódcą w tamtym okresie był dwugwiazdkowy generał Antonio Aguto, który obecnie jest już na emeryturze.
Wsiadł z mapami, wysiadł w Polsce bez nich
Z raportu IG DoD wynika, że 4 kwietnia 2024 roku Aguto wracał do Niemiec z Ukrainy przez Polskę wyczarterowanym pociągiem, z ukraińską załogą. Miał przy sobie tubus (cylindryczne opakowanie wojskowe - przyp. red.), w którym znajdowały się tajne mapy. Zgodnie z zasadami, tajne dokumenty podczas takich podróży powinny być transportowane przez specjalnie wyznaczonego kuriera, ale Aguto go nie wyznaczył. Zamiast tego mapy powierzono jednemu z towarzyszących mu podoficerów.
Świadkowie widzieli, że generał miał je przy sobie, gdy wsiadał do pociągu na Ukrainie, ale w Polsce wysiadł już bez nich. O tym, że zaginęły, wojskowy dowiedział się dopiero w Niemczech od swojego dowódcy.
Na szczęście następnego dnia odnaleziono je w pociągu, który zdążył wrócić już na Ukrainę i zwrócono za pośrednictwem ambasady USA w Kijowie. Nic nie świadczy o tym, by ktoś niepowołany otworzył pojemnik.. Aguto podczas śledztwa wziął na siebie odpowiedzialność za ten incydent.
Zakrapiana kolacja
Kolejny incydent z udziałem generała miał miejsce 13 maja. Aguto odbywał wtedy trwającą dziewięć dni wizytę na Ukrainie. Tego dnia zjadł kolację z przedstawicielami ukraińskich sił zbrojnych i według świadków w jej trakcie wypił dwie butelki czaczy, gruzińskiej wódki z winogron.
Dwaj świadkowie zeznali, że podczas spotkania w jego gabinecie, które miało miejsce po kolacji, pijany generał wywrócił się i uderzył głową o ścianę. Nad ranem miał na czole widocznego guza. Gdy spotkał się w lobby hotelu ze swoim sztabem, przed spotkaniem z ówczesnym sekretarzem stanu Anthonym Blinkenem, miał być ospały, a jego ludzie sugerowali, żeby odwołać to spotkanie.
Generał nie chciał o tym słyszeć. Spiesząc się do ambasady, wywrócił się po raz kolejny, uderzył szczęką o betonową posadzkę i podarł sobie mundur. Z powodu jego wyglądu i bełkotliwej mowy amerykański ambasador martwił się na spotkaniu, że ktoś podał mu narkotyki. Później w szpitalu zdiagnozowano u niego wstrząs mózgu.
Według śledczych upadki były spowodowane tym, że przesadził z alkoholem na kolacji. Stwierdzili także, że nie dostał wcześniej pozwolenia, by w jej trakcie wypić więcej niż dopuszczalne regulaminem dwa drinki.
Generał bronił się, mówiąc, że działał w dobrej wierze, mając na względzie znaczenie kulturowe picia na tego typu imprezach. Twierdził także, że dostał na to pozwolenie ustne od generała Darryla Williamsa, dowódcy amerykańskiej armii w Europie.
Nie był winny sytuacji w jednostce
Samo śledztwo, przy okazji którego wyszły na jaw przygody generała, dotyczyło warunków służby w jego jednostce. Sygnaliści żalili się na toksyczne relacje, tragiczne warunki mieszkaniowe i wyżywienie, które ich zdaniem były gorsze niż podczas misji w Iraku i Afganistanie. To, wraz z nawałem i tempem pracy oraz długimi dyżurami, miało sprawić, że morale w tej jednostce upadło.
IG DoD stwierdził jednak, że Aguto nie był odpowiedzialny za panujące w tej jednostce warunki. Śledczy stwierdzili, że natura tej jednostki i fakt, że pracowała w aktywnej strefie wojny, a także wymagania ukraińskich partnerów miały wpływ na wymagający styl dowodzenia Aguto. Przyznali także, że jego bezpośredni i surowy styl komunikacji nie był dobrze przyjmowany przez niektórych podwładnych, którzy czymś podpali, ale nie znaleźli dowodów, by miał poniżać żołnierzy.
źr. wPolsce24 za Military Times











