Strategiczna wyspa, miliardy w surowcach i rywalizacja z Chinami. Trump woli przejąć Grenlandię pokojowo

Grenlandia to częściowo autonomiczny obszar Danii. Z racji swojego położenia od dawna stanowi kluczowy element obrony USA i amerykańskie wojsko jest na niej obecne od II wojny światowej. Amerykanie chcieliby także mieć dostęp do surowców naturalnych wyspy, które obecnie są praktycznie nieeksploatowane.
Nie chcą, by przejęli ją Chińczycy
Temat pozyskania przez USA Grenlandii jest obecny od początku drugiej kadencji Donalda Trumpa, który zapowiedział to już podczas kampanii wyborczej. Teraz temat wrócił, bo dzień po ataku na Wenezuelę Katie Miller, żona jednego z najważniejszych doradców Trumpa, opublikowała w mediach społecznościowych mapę tej wyspy w barwach flagi USA ze słowem „wkrótce”. W poniedziałek jej mąż Stephen Miller powiedział, że formalną pozycją rządu USA jest to, że Grenlandia powinna być częścią USA.
Biały Dom powiedział BBC, że pozyskanie Grenlandii to priorytet bezpieczeństwa narodowego.
Przyczyna, choć Amerykanie nie mówią o tym głośno, jest oczywista – to Chiny. Obecnie chińska obecność na tej wyspie jest minimalna – mają tylko mniejszościowe udziały w dwóch nieaktywnych projektach wydobycia surowców. Grenlandia chciałaby jednak rozwinąć swój przemysł wydobywczy, gdyż obecnie na wyspie znajdują się jedynie dwie aktywne kopalnie i dwie, które choć mają licencję, nie prowadzą wydobycia. Potrzebują jednak zewnętrznych inwestycji. W maju zeszłego roku minister biznesu i surowców mineralnych Naaja Nathanielsen powiedziała otwarcie w wywiadzie dla "Financial Times", że wolą zachodnich partnerów, ale jeśli USA i Europa się w to nie zaangażują, to będą musieli poszukać gdzie indziej i rozważyć chińskich inwestorów. Trump twierdził, że niepokoi ich także obecność chińskich i rosyjskich okrętów w pobliżu tej wyspy.
Wolą kupić niż podbijać
Przedstawiciele administracji Trumpa nie ukrywają, że opcja militarna jest cały czas na stole, jeśli chodzi o pozyskanie tej wyspy. Premier Danii Mette Frederiksen ostrzegła niedawno, że amerykański atak na tę wyspę byłby końcem NATO. Jak donosi "New York Times", Rubio powiedział członkom Kongresu, że Trump wolałby kupić tę wyspę niż ją podbijać.
Te słowa miały paść w poniedziałek. Rubio odbył wtedy spotkanie z członkami komisji zajmujących się siłami zbrojnymi i polityką zagraniczną w Senacie i Izbie Reprezentantów. Jego głównym tematem była Wenezuela. Rubio nie wyjaśnił dokładnie, co Trump chce zaoferować w zamian.
Powiększanie kraju przez zakup terytorium nie jest w USA niczym niezwykłym. W 1803 roku Amerykanie kupili ogromne połacie ziemi od Francji, co niemal podwoiło wielkość ówczesnego terytorium USA, dziś znajduje się tam aż 15 stanów. Kupili też terytorium od Hiszpanii, w tym Florydę, a także odkupili Alaskę od Rosji. Kupili nawet ziemie od Danii – w 1917 roku odkupili od niej Wyspy Dziewicze, bo bali się, że Niemcy wykorzystają je jako bazę dla okrętów podwodnych.
źr. wPolsce24 za "New York Times", BBC, Arctic Today











