Świat

„Der Spiegel” zaczyna II wojnę w 1941 roku. Niemcy znów fałszują historię

opublikowano:
Okładka „Der Spiegel” z niemieckimi żołnierzami Wehrmachtu na polu walki podczas II wojny światowej, w tle dym i zniszczenia, tytuł o wojnie z Rosją.
Niemieckie media znowu fałszują historię (fot. Der Spiegel/facebook)
Niemiecki tygodnik „Der Spiegel” opublikował specjalne wydanie poświęcone 85. rocznicy operacji „Barbarossa”. Okładka opatrzona tytułem „Nasza wojna z Rosją” wywołała oburzenie nie tylko wśród historyków, ale także w Polsce, na Ukrainie i Białorusi. Redakcja czasopisma wydała oświadczenie, w którym broni swojego wyboru, tłumacząc go… perspektywą niemieckiego czytelnika. Czy to jednak wystarczające wytłumaczenie, gdy z historii wymazuje się cierpienia milionów Polaków?

Redakcja „Der Spiegel” w odpowiedzi na krytykę podkreśla, że tytuł wydania odnosi się do niemieckiej perspektywy, w której ta wojna zakorzeniła się w zbiorowej pamięci jako "wojna z Rosją". Tłumaczą, że Związek Radziecki był państwem wielonarodowościowym, a szczególnie ucierpiały Ukraina i Białoruś, ale nagłówek nie może uwzględnić wszystkich niuansów.

Problem jednak w tym, że na mapce towarzyszącej artykułowi Polska została przedstawiona ogólnie jako „okupowane obszary i sojusznicy państw Osi”. Dla polskiego czytelnika to nie jest „niuans” – to celowe uproszczenie, które wymazuje z mapy nasz kraj i jego tragiczny los. Co gorsza, jak zauważają krytycy, w głównym tekście brakuje wyraźnego odniesienia do agresji na Polskę we wrześniu 1939 roku jako punktu wyjścia do opisywanych wydarzeń.

Zbrodnie w Polsce „nieumniejszane”, ale pomijane

Redakcja zapewnia, że „nie umniejszamy znaczenia wcześniejszych zbrodni w Polsce” i że zbrodnie Wehrmachtu na polskiej ludności cywilnej są od dawna udokumentowane. Jednocześnie jednak przyznają, że w swoim cyklu publikacji skupiają się na wojnie z Związkiem Radzieckim. 

Tymczasem historycy krytykujący publikację zwracają uwagę na coś znacznie poważniejszego. Felix Ackermann, jeden z nich, wskazuje, że „niemieckie spojrzenie na wojnę ze Związkiem Radzieckim, skupione na Rosji, systematycznie pomija Ukrainę, Białoruś, a także Polskę”. Dodaje, że narracja tygodnika „celowo pomija fakt, że wojna na wyniszczenie rozpoczęła się we wrześniu 1939 roku w Polsce”.

Polska – nie „dodatek” do historii, ale jej pierwszy rozdział

Dla Polaków ta perspektywa jest nie do przyjęcia. To na naszych ziemiach Wehrmacht po raz pierwszy pokazał swoje bestialstwo. To polskie miasta były pierwsze bombardowane, to polska ludność cywilna jako pierwsza doświadczyła egzekucji, wysiedleń i terroru. Niemiecka wojna na wyniszczenie nie rozpoczęła się w czerwcu 1941 roku nad granicą z ZSRR – rozpoczęła się we wrześniu 1939 roku w Polsce.

Tymczasem „Der Spiegel” przedstawia Polskę na mapie jako jedną z wielu „okupowanych obszarów”, a w swoim oświadczeniu mówi o zbrodniach w Polsce jak o epizodzie, który – choć udokumentowany – nie zasługuje na miejsce w głównej narracji. To nie jest kwestia „niuansów” czy ograniczeń miejsca na okładce. To świadomy wybór narracyjny, który umniejsza polskie cierpienie i polską ofiarę.

Niemiecka perspektywa – ale czyja odpowiedzialność?

„Der Spiegel” broni się, mówiąc o „niemieckiej perspektywie”. Tylko że perspektywa nie zwalnia z odpowiedzialności za rzetelność historyczną. Jeśli niemiecki czytelnik ma w swojej zbiorowej pamięci wojnę z Rosją jako główny punkt odniesienia, to zadaniem mediów jest tę pamięć korygować, a nie utrwalać jej zniekształcenia. 

Tym bardziej że, jak zauważają historycy, w numerze pakt Ribbentrop-Mołotow jest wspomniany tylko w sposób zawoalowany w reportażu o poligonie Bundeswehry na Litwie. To nie jest przypadek – to konstruowanie narracji, która zaczyna się w czerwcu 1941 roku i pomija to, co wydarzyło się wcześniej.

Polska ma prawo do swojej historii

Polska nie może być traktowana jako „dodatek” do historii II wojny światowej. Jesteśmy pierwszą ofiarą, a nasze straty – zarówno ludzkie, jak i materialne – należą do największych w Europie. Tymczasem niemiecki tygodnik, zamiast oddać sprawiedliwość historii, wybiera wygodną dla siebie narrację, w której Polska znika z mapy lub pojawia się jako mało istotny szczegół.

Oświadczenie redakcji, że „nie umniejszamy znaczenia zbrodni w Polsce”, brzmi w tym kontekście jak puste frazesy. Bo jeśli naprawdę nie umniejszacie – to dlaczego wasza narracja zaczyna się dopiero w 1941 roku? Dlaczego Polska na waszej mapie to tylko „okupowany obszar”?

Polacy mają prawo oczekiwać od niemieckich mediów, zwłaszcza tak wpływowych jak „Der Spiegel”, rzetelnego i kompletnego obrazu historii. Obrazu, w którym Polska nie jest pomijana, a jej tragedia nie jest spychana na margines. Bo historia nie może być pisana z perspektywy jednego narodu – zwłaszcza gdy ten naród był sprawcą, a nie ofiarą.

źr. wPolsce24 za DW/facebook

 

Świat

Planujesz urlop na Bliskim Wschodzie? Przeczytaj alert MSZ, zanim spakujesz walizkę

opublikowano:
Samolot na tle zachodzącego słońca
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Polski resort spraw zagranicznych wydał ostrzeżenie przed nagłymi zamknięciami korytarzy powietrznych i odwołaniami lotów. To reakcja na nową, groźną doktrynę militarną ogłoszoną przez Teheran oraz ewakuację części amerykańskiego personelu z regionu.
Świat

Po Francji zapłoną Niemcy?! Jest zapowiedź protestów

opublikowano:
Niemiecka młodzież planuje masowe protesty, co budzi obawy, że dojdzie do przemocy jak we Francji
(fot. ilustracyjna Pexels)
Niemiecka młodzież szykuje się do masowych protestów. Obudziło to obawy, że dojdzie tam do podobnych scen przemocy, jakie obserwowaliśmy niedawno we Francji.
Świat

Wypuścili Syryjczyka z aresztu po 40 dniach. Trzy miesiące później zgwałcił kolejną kobietę

opublikowano:
cień kobiety
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Przed Sądem Okręgowym w Monachium toczy się proces 26-letniego Syryjczyka oraz dwóch obywateli Jemenu, oskarżonych o brutalny gwałt nad rzeką Izarą. Sprawa budzi duże emocje w Niemczech, ponieważ główny podejrzany trafił wcześniej do aresztu za gwałt na nastolatce, lecz wyszedł na wolność po 40 dniach i znów dopuścił się podobnego przestępstwa.
Świat

„Tak reagują na prawdę”. Inicjator roku UPA znów szokuje

opublikowano:
Mural ku czci bohaterow UPA
Swiatosław Szeremeta odpowiada polskim politykom. (fot Fratria/ Andrzej Skwarczynski)
Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej o ustanowieniu roku 2027 Rokiem UPA, Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza, wywołała stanowczy sprzeciw polskich władz. Pomysłodawca uchwały, lwowski radny Swiatosław Szeremeta, nazywa reakcję Polski "co najmniej dziwną" i ocenia, że krok ten grozi utrudnieniem polsko-ukraińskich prac poszukiwawczo-ekshumacyjnych.
Świat

Dziadkowie mają pytać wnuki o „zgodę” na przytulenie. Gdzie są granice tego szaleństwa?

opublikowano:
Dziadek z wnuczkiem w objęciach. Niedługo tego zakażą?
Dziadek z wnuczkiem w objęciach. Niedługo tego zakażą? (fot. shutterstock)
Państwowa inżynieria społeczna wkracza w najbardziej intymne relacje rodzinne. Jak informuje portal wPolityce.pl, irlandzkie władze poparły kontrowersyjną kampanię organizacji pozarządowej, w ramach której dziadkowie są zniechęcani do przytulania własnych wnuków bez wcześniejszego uzyskania od nich formalnej „zgody”. W sieci zawrzało.
Świat

Niemiecki gigant chciał zakazać TikToka, teraz po cichu lobbuje u rodziny Trumpa, by go przejąć!

opublikowano:
Logo firmy Ringier Axel Springer umieszczone na dachu nowoczesnego budynku, na tle jasnego, bezchmurnego nieba.
(fot. Fratria)
Niedawno słychać było histeryczne nawoływania szefa Axel Springer o konieczności natychmiastowego zablokowania TikToka w całej Europie. Te tyrady o „komunistycznym zagrożeniu” i „truciu umysłów młodzieży” można już oficjalnie wyrzucić do kosza. Jak ujawniły media, niemiecko-szwajcarski moloch za kulisami robił wszystko, by potężną platformę... kupić. W tle nieformalny obiad z teściem córki Donalda Trumpa, wielomiliardowe interesy i skrajna obłuda medialnego imperium.