Czarna seria trwa. Kolejna katastrofa lotnicza w USA

Wypadek miał miejsce we wtorek. Dwusilnikowy samolot odrzutowy Cessna 680A leciał z San Jose del Cabo w Meksyku do Austin w Teksasie. Ok. 20, z nieznanych na razie przyczyn, spadł na obwodnicę w pobliżu miasta Laredo. Spadając, zderzył się z jadącym nią samochodem.
Na nagraniach z miejsca katastrofy widać, że samolot, w którym urwał się ogon, stanął w płomieniach. Przypadkowi świadkowie rzucili się na pomoc. Lokalna policja poinformowała, że pięciu policjantów trafiło później do szpitala ze względu zatrucia dymem.
Na pokładzie tej maszyny, która należała do firmy Netjets, która zajmuje się wynajmowaniem podobnych samolotów, było sześć osób. Policja poinformowała, że dzięki natychmiastowej akcji ratunkowej pięcioro z nich przeżyło. Na razie nie ujawniono tożsamości ofiary, policja chce najpierw zawiadomić jej rodzinę. Nie wiadomo też w jakim stanie są pozostali.
Przyczyny wypadku nie zostały na razie ujawnione. Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB), która bada katastrofy lotnicze, poinformowała w oświadczeniu, że już o nim wie i zbiera dane.
To już kolejna katastrofa lotnicza, do jakiej doszło w ostatnich dniach w USA. W poniedziałek tuż po starcie do rutynowej misji rozbił się bombowiec B-52. Zginęło osiem osób, w tym dwóch pracowników Boeinga. Dzień wcześniej w Missouri rozbił się samolot ze skoczkami spadochronowymi, zginęło 12 osób.
źr. wPolsce24 za USA Today











