Znamy pierwszego spadkowicza z Ekstraklasy! Rywale nie pozostawili im złudzeń

Ekipa Marcina Brosza przed dzisiejszym wyjazdem do stolicy województwa śląskiego znajdowała się w katastrofalnym położeniu – porażka definitywnie oznaczała spadek w tym sezonie, a nawet potencjalne zwycięstwo miało dać jedynie niewielki płomyk nadziei, że uda się jeszcze odwrócić los na swoją korzyść. Stąd też zawodnicy Termaliki mogli odczuwać ogromną presję jeszcze przed rozpoczęciem spotkania. Najpewniej to właśnie ona okazała się jednym z kluczowych czynników, które wpłynęły na końcowy, dość wysoki rezultat.
Zawodnicy GKS-u Katowice praktycznie w 13 minut pozbawili swoich rywali jakichkolwiek szans, zdobywając łącznie trzy bramki pomiędzy 18. a 31. minutą spotkania – jedną po samobójczym trafieniu Arkadiusza Kasperkiewicza oraz dwie po celnych strzałach Shkurina i Markovicia. Drużynie gości udało się co prawda odpowiedzieć na te trzy gole w 42. minucie po skutecznym wykończeniu Kamila Zapolnika. Jednak zdobyta bramka nie okazała się impulsem, który pozwoliłby nawiązać równorzędną walkę z wyżej notowanym rywalem.
Po przerwie śląski zespół zdobył jeszcze dwie bramki – na listę strzelców wpisali się Kowalczyk oraz po raz drugi w tym spotkaniu Norweg Marković, który wcześniej dołożył także asystę przy trafieniu kolegi z zespołu. Mecz ostatecznie zakończył się wysokim zwycięstwem GKS-u Katowice, który dzięki temu rezultatowi tymczasowo awansował na ostatnie miejsce na podium ligowej tabeli. Teraz zespół trenera Góraka będzie czekał na wyniki pozostałych drużyn rywalizujących o prawo udziału w europejskich pucharach.
Z kolei dla Termaliki wysoka porażka w Katowicach oznacza pewny spadek z Ekstraklasy i powrót do 1. ligi po rocznej przerwie. Obecnie zespół z Małopolski ma na koncie łącznie 28 punktów, a swoje trzy ostatnie mecze w tym sezonie potraktuje jedynie jako okazję do poprawienia bilansu.
źr. wPolsce24











