"Absolutny syf i patologia", czyli dziwne pamiątki po maratonie w Krakowie
Po Cracovia Maratonie, który odbył się w niedzielę w stolicy Małopolski pojawiły się mocne głosy krytyki. Krakowski aktywista ekologiczny Paweł Chodkiewicz nie zostawił na uczestnikach i organizatorach suchej nitki, wskazując na ogromne ilości śmieci pozostawionych na trasie biegu.
Trasa jak wysypisko
Relacje są jednoznaczne – ulice i tereny zielone zostały zasypane plastikowymi odpadami. Opakowania po żelach energetycznych, butelki, kubki i papierki lądowały nie w koszach, ale na trawie i chodnikach. To nie były pojedyncze przypadki. To był obraz całej trasy.
Trudno pogodzić taki widok z ideą wydarzenia, które z definicji ma promować zdrowie i odpowiedzialność. Bo trudno mówić o zdrowym stylu życia, gdy jego „święto” kończy się zaśmieceniem przestrzeni publicznej.
Sprzeczność, której nie da się ukryć
Bieganie to jedna z najprostszych i najczystszych form aktywności. Nie wymaga infrastruktury, nie generuje emisji, nie potrzebuje skomplikowanych narzędzi. A jednak przy masowych imprezach sportowych coraz częściej pojawia się paradoks. Z jednej strony promocja ekologii i zdrowia, z drugiej – tony jednorazowego plastiku i śmieci pozostawionych po uczestnikach. To zderzenie dwóch światów, które zwyczajnie do siebie nie pasują.
Odpowiedzialność uczestników i organizatorów
Nie da się całej winy zrzucić tylko na jedną stronę. Biegacze powinni mieć świadomość, że przestrzeń publiczna to nie kosz na śmieci. Jeśli ktoś jest w stanie pokonać kilkadziesiąt kilometrów, jest też w stanie donieść opakowanie do mety. Z drugiej strony organizatorzy – w tym Zarząd Infrastruktury Sportowej w Krakowie – powinni przewidywać takie sytuacje i zapewniać rozwiązania, które minimalizują skalę problemu. Bo jeśli wydarzenie odbywa się za publiczne pieniądze, standardy powinny być wyższe, a nie niższe.
Tego typu sytuacje mają znaczenie nie tylko dla środowiska, ale i dla wizerunku samych imprez biegowych. Jeśli mieszkańcy widzą, że po maratonie zostają hałdy śmieci, trudno oczekiwać ich entuzjazmu wobec kolejnych edycji. Zwłaszcza gdy chwilę wcześniej sami angażowali się społecznie w sprzątanie miasta.
źr. wPolsce24 za Facebook-Paweł Chodkiewicz











