"Dobrze, że nie zdobył złota". Co ten dawny trener Kacpra Tomasiaka wygaduje?
– Dobrze, że nie zdobył złota. Gdyby tego dokonał, może nie miałby motywacji. A tak ma nad czym pracować, by do tego dążyć – powiedział w rozmowie z Polsatem Sport. Trudno nie unieść brwi.
Złoto odbiera motywację?
Historia skoków narciarskich pokazuje coś zupełnie innego. Wielu mistrzów po olimpijskim triumfie nie tylko nie traciło motywacji, ale wchodziło na jeszcze wyższy poziom. Wystarczy przypomnieć Mattiego Nykänena, Simona Ammanna czy Kamila Stocha – każdy z nich po złocie potrafił wracać na igrzyska i znów wygrywać.
Oczywiście intencje trenera zapewne były dobre. Chodziło raczej o podkreślenie, że Tomasiak ma wciąż ogromny potencjał i przestrzeń do rozwoju, że niedosyt może napędzać, a 19-latek nie osiągnął jeszcze wszystkiego.
Ale sugerowanie, że złoty medal mógłby „rozleniwić” zawodnika w takim wieku? To teza co najmniej dyskusyjna.
Trzy medale i apetyt na więcej
Fakty są takie: Tomasiak jeszcze przed igrzyskami nie stał na podium Pucharu Świata, a już zapisał się w historii polskich skoków. Sam Konior przyznał, że nie spodziewał się aż takiego wyniku w debiucie olimpijskim. Teraz przed młodym skoczkiem kolejne wyzwania – najbliższe już jutro w Wiśle, gdzie odbędą się mistrzostwa Polski.
I chyba nikt nie ma wątpliwości, że jeśli Kacper kiedyś sięgnie po olimpijskie złoto, to nie dlatego, że „wreszcie będzie zmotywowany” – tylko dlatego, że po prostu jest znakomitym sportowcem.
źr. wPolsce24 za meczyki.pl











