Widzowie nie dowierzali, gdy dziennikarka robiła „aniołki” na śniegu. „Nie powinnam pić”

Podczas porannego przeglądu wydarzeń sportowych Mason myliła słowa, a w pewnym momencie zaczęła mówić o… „legwanach”. Dziennikarka wspominała także o cenach kawy we Włoszech i Stanach Zjednoczonych, by później położyć się na śniegu i zrobić tzw. „aniołka”.
- Dosłownie, cena kawy u nas jest całkiem w porządku, ale do ceny kawy w USA będziemy musieli się przyzwyczaić. Nie jestem pewna co do legwanów, dokąd z nimi zmierzamy? – mówiła na antenie, reagując na komentarze prowadzących w studiu.
W tle słychać było śmiech współprowadzącego Karla Stefanovica, który po zakończeniu wejścia zasugerował, że niewyraźna mowa Mason mogła być efektem zimnej pogody.
Nagranie szybko obiegło media społecznościowe, wywołując mieszane reakcje wśród Australijczyków. Dzień później dziennikarka ponownie pojawiła się na antenie, aby przeprosić widzów.
- Nie powinnam była pić, zwłaszcza w tych warunkach - jest zimno, pracujemy na dużej wysokości, a brak kolacji prawdopodobnie też nie pomógł. Chcę wziąć pełną odpowiedzialność. To nie jest standard, który sobie wyznaczyłam... Bardzo przepraszam – oświadczyła. Zapewniła widzów, że poza wstydem nic jej nie dolega i nie odczuwa żadnych innych konsekwencji.
Premier Australii, Anthony Albanese stanął w obronie dziennikarki. Stwierdził, że przebywająca we Włoszech Mason „pewnie jest zmęczona”, a swoje robi też różnica czasu.
źr. wPolsce24 RMF24











