Burza wokół pięknej holenderskiej mistrzyni. Chodzi o jej rozpięty kombinezon

Leerdam w dramatycznym finale na 1000 m nie tylko pobiła olimpijski rekord, ale tuż po przekroczeniu linii mety… rozpięła swój kombinezon startowy, odsłaniając biustonosz.
Choć już sam gest można uznać za dość kontrowersyjny, to prawdziwe oburzenie wywołał fakt, że na bieliźnie można było dostrzec wyraźne logo marki Nike.
Chociaż zasady igrzysk zabraniają promowania firm spoza grona oficjalnych sponsorów (a reprezentację Holandii ubiera firma Fila), nagrania z tym momentem błyskawicznie obiegły światowe media i media społecznościowe. Logo Nike pojawiło się nawet w postach samej marki, która pochwaliła się ujęciem na Instagramie.
To jednak nie koniec zamieszania - eksperci od marketingu robią dziś rachunek, ile gest Leerdam może być wart. Jak czytamy w brytyjskiej bulwarówce "The Sun", pokazanie logo Nike tuż po złotym wyścigu może przynieść sportsmence nawet ponad milion dolarów, a każdy sponsorowany post w mediach społecznościowych mógłby dawać jej nawet grubo ponad 70 tysięcy dolarów.
"Kasa i tanie show"
Nie wszyscy jednak są zachwyceni. Krytycy w Holandii i w sieci podnoszą, że takie „show” odwraca uwagę od sportowej strony sukcesu. Pisze się o tym, że gest był przecież celowy i miał charakter marketingowy - coś, czego wielu fanów sportu spodziewałoby się raczej na wybiegach mody, niż na olimpijskim podium.
Dodatkowo Leerdam znalazła się pod ostrzałem za inne decyzje związane z igrzyskami - niektórzy komentatorzy zwrócili uwagę na jej luksusowy przylot prywatnym samolotem oraz bardzo medialną obecność jej partnera, znanego z internetu boksera Jake Paula, który był widziany przy niej na trybunach i w social mediach chwilę po zwycięstwie.
Kibice łyżwiarstwa nie kryją oburzenia, że mistrzyni i jej „kombinezonowa sytuacja” przykryły osiągnięcia sportowe, jakie sama wypracowała przez latach ciężkiej pracy na lodzie.
Ale jedno jest pewne - gest z kombinezonem stał się równie sławny jak jej medal, a temat będzie huczał jeszcze długo po zakończeniu igrzysk.
źr. wPolsce24 za "The Sun"











