Skandal z niemieckimi strojami sportowców na Olimpiadzie. Prezes polskiej firmy: „Nigdy byśmy nie dopuścili, staraliśmy się o kontrakt”

Dostawcą strojów dla olimpijczyków jest niemiecka firma Adidas. Uważni obserwatorzy ceremonii otwarcia Olimpiady nasza reprezentacja zaprezentowała się w niemal identycznych kurtkach jak albańska - długich, jasnych strojach z logotypem marki oraz poprzecznym napisem z nazwą kraju w kolorze czerwonym.
Sprawa wywołała mnóstwo kontrowersji, nie tylko wśród miłośników sportu. Jak to możliwe, że odpowiedzialni za zakup nie byli w stanie wynegocjować oryginalnych strojów? Zwłaszcza, że mówimy przecież o najważniejszym wydarzeniu dla sportowców, jakim jest Olimpiada.
Do sprawy odniósł się szef polskiej firmy 4F, która do tej pory wielokrotnie ubierała Polaków na wielkich imprezach.
- Nigdy nie dopuścilibyśmy do sytuacji, by inny kraj miał takie same stroje olimpijskie, jak Polska – powiedział Radiu Zet Igor Klaja. - Staraliśmy się o ten kontrakt, złożyliśmy bardzo atrakcyjną finansowo ofertę – dodał.
Zamiast 4F jest jednak Adidas. Wyszło, jak wyszło.
Do sprawy odniósł się prezes PKOL Radosław Piesiewicz.
- To była decyzja Prezydium Zarządu PKOl. 18 osób zagłosowało za przy jednej się wstrzymującej - napisał na X. Według niego Adidas jest "prawdziwym sponsorem" reprezentacji a firmie 4F trzeba było płacić za stroje, mimo, że miała status sponsora.
źr. wPolsce24 za Radio Zet











