Horror w Porto. Reprezentant Polski napadnięty we własnym domu. Nożownik terroryzował rodzinę Jana Bednarka. Gdzie jest bezpieczna Europa?

Jak donosi czołowy portugalski dziennik sportowy „Record”, do zdarzenia doszło w piątek około godziny 21:30. Jan Bednarek, który od lata ubiegłego roku broni barw FC Porto (przypomnijmy, że przeniósł się tam z angielskiego Southampton za 7,5 mln euro), wracał właśnie z bliskimi do domu przy ulicy Timor. Zamiast spokoju i domowego zacisza, czekała go jednak rozprawa z bandytą.
Przystawił im nóż do gardła?
Złodziej, który pod nieobecność domowników plądrował ich majątek, nie uciekł na widok właścicieli. Przeciwnie – stał się agresywny. Według relacji medialnych, napastnik wyciągnął nóż i zaczął grozić piłkarzowi oraz jego przerażonej rodzinie. W obliczu zagrożenia życia swoich najbliższych, Bednarek zachował zimną krew, co prawdopodobnie zapobiegło tragedii.
Bandyta zdołał uciec z łupem o ogromnej wartości. Portugalska policja (PSP oraz wyspecjalizowana Policia Judiciaria) szacuje straty na około 150 tysięcy euro (ponad 650 tysięcy złotych). Skradziono kosztowności, markowe zegarki i gotówkę. Choć nikt nie odniósł obrażeń fizycznych, szok psychiczny, jaki przeżyła rodzina naszego reprezentanta, był potworny.
Cena „postępu”?
Ten brutalny incydent wpisuje się w czarną serię napadów na znanych sportowców w Europie Zachodniej. Portugalia, niegdyś uważana za oazę spokoju, coraz częściej gości na czołówkach gazet z powodu zuchwałych kradzieży i rozbojów. Trudno nie odnieść wrażenia, że system bezpieczeństwa w państwach tzw. „starej Unii” kruszeje na naszych oczach.
Podczas gdy w Polsce wciąż mówimy o potrzebie zwiększenia skuteczności służb i kładzenia większego nacisku na bezpieczeństwo obywateli i szczelność granic, kraje zachodnie zdają się przegrywać walkę z bezkarnością przestępców. Czy celebryci i sportowcy muszą żyć w strzeżonych twierdzach, by uniknąć noża przystawionego do gardła? A co ze zwykłymi obywatelami?
Jan Bednarek – kluczowy zawodnik Porto
Dla Jana Bednarka ten sezon był sportowym pasmem sukcesów. Zaledwie tydzień temu, 2 maja, polski obrońca strzelił gola na wagę zwycięstwa w meczu z Alvercą, co przypieczętowało tytuł mistrza Portugalii dla FC Porto. Niestety, radość z triumfu została brutalnie przerwana przez bandycki napad.
Współczujemy Janowi i jego bliskim. Mamy nadzieję, że portugalskie służby staną na wysokości zadania i schwytają sprawcę, choć doświadczenie uczy, że w dzisiejszej Europie sprawiedliwość bywa ślepa na los ofiar, a zbyt łaskawa dla oprawców.
źr. wPoslce24 za record.pt, meczyki.pl











