Takiego cyrku na mundialu jeszcze nie było. Piłkarz ukradł zegarek..., a zresztą sami zobaczcie!

W trakcie jednego ze starć zawodników sędzia z Salwadoru Ivan Barton zgubił zegarek, który spadł na murawę. W zamieszaniu dostrzegł go piłkarz Paragwaju Matias Galarza. Zamiast oddać go od razu arbitrowi, piłkarz… podniósł zegarek, założył na rękę i kontynuował grę. Wszystko działo się na oczach tysięcy kibiców oraz kamer transmitujących spotkanie.
Kilka minut kompletnego absurdu
Najbardziej zaskakujące było to, że zawodnik Paragwaju przez kilka minut normalnie uczestniczył w meczu, mając na ręce zegarek sędziego. Dopiero po chwili zdecydował się go oddać. Cała sytuacja wyglądała jak scena z komedii – tym bardziej, że wydarzyła się na jednej z największych piłkarskich imprez świata.
Internet nie miał litości
Nagrania z tej sytuacji błyskawicznie trafiły do sieci, gdzie wywołały lawinę komentarzy. Internauci żartowali, że to „nie mundial, tylko cyrk”, a inni ironizowali, że piłkarz „przejął kontrolę nad doliczonym czasem gry”. Wielu kibiców uznało tę scenę za jeden z najbardziej kuriozalnych momentów turnieju.
Bohater mimo wszystko
Co ciekawe, Matias Galarza nie tylko znalazł się w centrum tej nietypowej sytuacji, ale również przesądził o losach meczu, zdobywając zwycięską bramkę dla swojej drużyny. Sędzia nie wyciągnął wobec niego poważnych konsekwencji, a sam zawodnik po meczu podszedł do całej sprawy z dystansem.
To jedna z tych historii, które przypominają, że futbol – obok wielkich emocji i sportowej rywalizacji – potrafi być również nieprzewidywalny i… zwyczajnie absurdalny.
źr. wPolsce24 za X











