Potężne problemy Lecha Poznań przed meczem pucharowym! Piłkarze utknęli w Norwegii

Sytuacja wokół czwartkowego spotkania Lecha Poznań z KÍ Klaksvík przypomina scenariusz z filmu sensacyjnego. Do pierwszego gwizdka sędziego zostało zaledwie kilka godzin, a podopieczni Nielsa Frederiksena zamiast szlifować taktykę w hotelu w Thorshavn, tkwią w terminalu w norweskim Bergen.
Środowa próba wylotu z Poznania zakończyła się fiaskiem przez gęstą mgłę nad portem Vágar, jedynym lotniskiem na archipelagu. Prawdziwy dramat rozegrał się jednak w czwartek rano.
Maszyna z piłkarzami na pokładzie co prawda wystartowała, ale po kilkudziesięciu minutach krążenia w powietrzu musiała zmienić kurs i wylądować w Norwegii. Lot Lecha stał się wręcz najczęściej śledzonym rejsem na świecie w serwisie Flightradar24.
Miejscowi ostrzegali. „Dało się tego uniknąć”
Choć nagłe załamanie pogody w tym rejonie świata to zjawisko całkowicie naturalne, w środowisku piłkarskim wybuchła burza. Znany dziennikarz sportowy i ekspert od futbolu nie zostawia na organizacji wyjazdu suchej nitki.
W swoim wpisie zwrócił uwagę, że absolutnie można było ograniczyć ryzyko i zaplanować tę podróż skrupulatniej.
Farerskie środowisko piłkarskie od lat powtarza te same wskazówki zagranicznym klubom przyjeżdżającym na mecze pucharowe:
-
Wylot minimum 2 dni przed meczem – rywale z KÍ Klaksvík zawsze rekomendują przyjazd 48 godzin wcześniej, aby dać sobie niezbędny bufor czasowy na ewentualne przekierowania lotów czy załamanie pogody.
-
Wybór sprawdzonego przewoźnika – zaleca się czarterowanie maszyn od linii Atlantic Airways. Ich piloci posiadają unikalne certyfikaty i wieloletnie doświadczenie w lądowaniu na niezwykle trudnym, podatnym na mgły lotnisku Vágar.
-
Nauczka z historii innych klubów – niemal każdy zespół grający na Wyspach Owczych, który planował podróż „na styk” (dzień przed meczem), wpadał w poważne tarapaty organizacyjne.
-
Przykład FC Lugano – szwajcarski klub, wyciągając wnioski z rad lokalnego NSI Runavík, przyleciał na archipelag 2 dni wcześniej i od wtorku spokojnie trenował w optymalnych warunkach.
Logistyczna pułapka i wyścig z czasem
Podróże na Wyspy Owcze od zawsze słyną z nieprzewidywalności. Trudne warunki atmosferyczne, porywisty wiatr i błyskawicznie gęstniejące mgły to codzienność tamtejszego lotniska. Doświadczeni turyści oraz bywalcy tego rejonu wiedzą, że opóźnione lub odwołane loty są wpisane w lokalny klimat.
Wyszło najgorzej jak się dało, ale po to planujesz logistykę skrupulatnie i rozsądną, żeby najgorszego uniknąć. Nawet jeśli istnieje na to 1% szans. Fatalnie, fatalnie...” – podsumowuje Janczyk.
Co dalej z meczem KÍ Klaksvík – Lech Poznań?
Przedstawiciele Lecha Poznań zapewniają, iż są w ciągłym kontakcie z przedstawicielami UEFA. Trwają gorączkowe analizy, czy samolot z Bergen zdoła jeszcze w czwartek podjąć kolejną próbę lądowania na Vágar.
W grę wchodzi niemal każdy scenariusz: od ekspresowego wylotu i gry bezpośrednio „z marszu” bez odpowiedniego odpoczynku, przez przełożenie spotkania na piątek, aż po absolutną dezorganizację harmonogramu.
W pierwszym meczu w Poznaniu Lech wygrał skromnie 1:0. Jednak zanim piłkarze wyjdą na murawę powalczyć o awans, muszą stoczyć najtrudniejszą walkę, z czasem i atlantyckim żywiołem.
źr. wPolsce24 za X











