Ruch rozbity na legendarnym obiekcie. Pewny awans Legii do finału Pucharu Polski

Półfinał piłkarskiego Pucharu Polski: Ruch Chorzów – Legia Warszawa 0:5 (0:2). Awans: Legia.
Bramki: 0:1 Kacper Chodyna (5), 0:2 Marc Gual (28), 0:3 Paweł Wszołek (56), 0:4 Ryoya Morishita (79), 0:5 Ilia Szkurin (84-głową).
Żółte kartki – Ruch: Filip Borowski, Szymon Szymański, Mo Mezghrani; Legia – Steve Kapuadi, Radovan Pankov.
Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław). Widzów: 25 496.
W finale 2 maja w Warszawie Legia zagra z Pogonią Szczecin, która we wtorek pokonała na wyjeździe Puszczę Niepołomice 3:0.
Ruch: Martin Turk – Szymon Szymański, Andrej Lukic, Szymon Karasiński, Dominik Preisler (84. Jakub Sobeczko)– Filip Borowski (57. Miłosz Kozak), Mo Mezghrani, Mateusz Szwoch, Jehor Cykało (57. Filip Starzyński), Łukasz Moneta (63. Bartłomiej Barański) – Daniel Szczepan (63. Soma Novothny).
Legia: Kacper Tobiasz – Paweł Wszołek, Radovan Pankov, Steve Kapuadi (46. Jan Ziółkowski), Ruben Vinagre (78. Patryk Kun)– Bartosz Kapustka (66 Luquinhas) , Juergen Elitim, Wojciech Urbański (46. Rafał Augustyniak) – Kacper Chodyna, Marc Gual(57. Ilia Szkurin), Ryoya Morishita.
Gospodarze po spadku do pierwszej ligi, walczą w tym sezonie o awans. Przed pucharowym meczem wypadli poza strefę barażową. Legia z kolei gra o czołowe pozycje w ekstraklasie, a w kwietniu czeka ją ćwierćfinałowa rywalizacja w Lidze Konferencji z Chelsea Londyn.
Stadion Śląski pękał w szwach
Kibiców na Stadion Śląski na pewno przyciągnęła stawka spotkania, atutem była też prawdziwie wiosenna pogoda.
„Niebiescy” w tym roku nie wygrali jeszcze meczu w pierwszej lidze, oczywistym faworytem była ekipa ze stolicy, tym niemniej miejscowi fani głośno domagali się zwycięstwa.
Tymczasem drużyna trenera Goncalo Feio szyko „ustawiła” sobie spotkanie. Już w 5. minucie goście objęli prowadzenie. Bartosz Kapustka przejął piłkę na połowie chorzowian, dokładnie podał do wbiegającego z prawej strony na pole karne Kacpra Chodyny, który strzałem w „długi róg” nie dał szans bramkarzowi.
Gospodarze nie potrafili się przedostać w pobliże bramki przeciwników. Legioniści byli „konkretniejsi”. Co prawda po lekkim uderzeniu Chodyny z kilku metrów piłkę z linii bramkowej wybił Szymon Karasiński, ale w 28. minucie było 0:2. Marc Gual zdecydował się na strzał zza pola karnego i Martin Turk skapitulował po raz drugi.
Przed przerwą zespół żywo reagującego przy linii bocznej trenera Dawida Szulczka odpowiedział tylko dwoma obronionymi przez Kacpra Tobiasza uderzeniami Mo Mezghraniego z daleka.
W drugiej połowie nadal warunki gry dyktowali przyjezdni. Nie pozwalali rywalom na stworzenie zagrożenia pod własną bramką, a sami kilka razy „zamieszali” na polu karnym Ruchu. Efektem tej przewagi był trzeci gol zdobyty z ostrego kąta przez Pawła Wszołka i około dwutysięczna grupa kibiców Legii miała powodu do radości.
„Niebiescy” próbowali zdobyć kontaktowego gola, ale nie mieli ku temu zbyt wielu okazji. Uderzenie Somy Novothy’ego bez problemu obronił Tobiasz.
Ostatecznie pognębili chorzowian Ryoya Morishita i rezerwowy napastnik Ilia Szkurin. Japończyk miał trochę swobody na polu karnym rywali, przymierzył przy słupku i golkiper Ruchu nie miał nic do powiedzenia. Wynik ustalił w 84. minucie głową Szkurin, trafiając z najbliższej odległości.
„Puchar jest nasz” – skandowali po końcowym gwizdku zadowoleni sympatycy Legii.
źr.wPolsce24 za PAP (Piotr Girczys)