Koniec marzeń Polaków! Odpadamy ze Szwecją

Początek spotkania stał pod znakiem wzajemnego badania swoich możliwości przez obie reprezentacje. Zarówno jedni, jak i drudzy dość ostrożnie rozpoczęli swoje poczynania. Jednak to Szwedzi jako pierwsi cieszyli się ze zdobyczy bramkowej. W 20. minucie spotkania nasi rywale rozegrali świetną akcję lewą stroną. Piłka trafiła w pole karne do Ayariego, który technicznie odegrał do niepilnowanego Elangi – napastnik Newcastle mocnym strzałem nie dał żadnych szans Kamilowi Grabarze.
Paradoksalnie stracona bramka pobudziła naszych reprezentantów, którzy szybko ruszyli do odrabiania strat. Idealną okazję miał Kamil Świderski, jednak jego strzał został zatrzymany przez szwedzkiego bramkarza. Nasi zawodnicy coraz częściej pojawiali się pod polem karnym rywali, a w końcu przełożyło się to na gola po świetnej akcji Nicoli Zalewskiego.
Nasi piłkarze mocno pressowali rywali i wydawało się nawet, że przed końcem pierwszej połowy uda nam się zejść do szatni prowadząc. Niestety, stało się zupełnie na odwrót. W 43. minucie Szwedzi otrzymali dość kontrowersyjny rzut wolny z okolic prawego narożnika. Piłka po dośrodkowaniu Nygrena trafiła na głowę Lagerbielka. Defensor Bragi nie miał problemów z pokonaniem Kamila Grabary. Zawodnicy Jana Urbana próbowali jeszcze odrobić stratę, jednak świetną okazję zmarnował Jakub Kamiński, któremu nie udało się pokonać Nordfelda po znakomitym zagraniu Piotra Zielińskiego.
Polacy próbowali wejść w drugą połowę w podobny sposób, w jaki podeszli do Szwedów po stracie pierwszej bramki. Po jednej z akcji wydawało się, że Polsce należy się rzut karny po faulu na Kamińskim, jednak arbiter zdecydował inaczej. Z kolei nasi rywale jeszcze mocniej nastawili się na grę z kontry, co kilka razy mogło skończyć się dla nas kolejną stratą bramki.
Polacy nie rezygnowali i w końcu doczekali się efektu. W 56. minucie świetny przerzut na prawą stronę do Matty’ego Casha posłał Piotr Zieliński. Piłka po dośrodkowaniu zawodnika Aston Villi trafiła na głowę Kamińskiego, a następnie dotarła do Nicoli Zalewskiego, który odegrał ją na piąty metr do Karola Świderskiego. Napastnik nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Sędzia sprawdzał jeszcze, czy w tej akcji nie było spalonego, jednak na nasze szczęście gol został uznany.
Gol Świderskiego w kolejnych minutach nieco uśpił spotkanie – obie drużyny mocno tonowały swoje działania w ataku, głównie w celu uniknięcia zbędnego błędu, który mógłby znacząco skomplikować sytuację w końcówce meczu. Jednak w końcówce to biało-czerwoni zaczynali przeważać, spychając Szwedów do wzmożonej defensywy.
Niestety to Szwedzi objęli prowadzenie po błędnym zagraniu Kamila Grabary, który po próbie interwencji nieopatrznie napędził akcję rywali. Szwedom udało się pewnie wejść w pole karne i po kilku zablokowanych strzałach piłka trafiła pod nogi Gyökeresa, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce.
Polakom nie udało się już odrobić strat do końca meczu, przez co na mundial pojedzie drużyna Szwecji, która w eliminacjach nie odniosła zwycięstwa w żadnym spotkaniu.
źr.wPolsce24








