Holendrzy wolą grać na mundialu z nami niż ze Szwedami

Emocje rosną z każdą godziną, a europejskie media już analizują możliwe scenariusze. Szczególnie uważnie spotkanie śledzą Holendrzy, którzy czekają na swojego rywala. Z ich perspektywy obraz jest niejednoznaczny, choć jeden wniosek powtarza się coraz częściej – większy niepokój budzi Szwecja.
Bardziej boją się Szwedów, ale nas nie lekceważą
Powód? Forma jednego człowieka. Viktor Gyökeres, napastnik będący w znakomitej dyspozycji, imponuje skutecznością i ciągnie swoją drużynę do kolejnych zwycięstw. Po wygranej ze Ukrainą (3:1) szwedzka kadra wysłała wyraźny sygnał: jest gotowa na więcej.
Holenderskie media nie mają wątpliwości – jeśli Szwecja utrzyma tempo, może być niezwykle groźna na mundialu.
Ale Polska wcale nie stoi na straconej pozycji. Wręcz przeciwnie – biało-czerwoni mają coś, czego często brakuje efektownym zespołom: dyscyplinę taktyczną i zdolność do neutralizowania atutów rywala.
W Holandii dobrze pamiętają ostatnie starcia z Polakami. Dwukrotne remisy 1:1 w eliminacjach pokazały, że nasza reprezentacja potrafi sprawić „Oranje” poważne problemy. Selekcjoner Ronald Koeman przyznawał wprost, że jego zespół miał trudności z polskim ustawieniem.
Dlatego choć Szwecja uchodzi dziś za drużynę „na fali”, Polska jest postrzegana jako rywal niewygodny – taki, który potrafi zepsuć plan nawet silniejszym przeciwnikom. I właśnie to sprawia, że wynik jutrzejszego spotkania jest tak trudny do przewidzenia.
Rewanż za mecz sprzed czterech lat
Jedno jest pewne – nie będzie miejsca na błędy. Jeden mecz, 90 minut (a może więcej) i wszystko stanie się jasne. Albo marzenia o mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku pozostaną żywe, albo trzeba będzie je odłożyć na kolejne lata.
Cztery lata Polska była lepsza od Szwecji i po golach Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego wygraliśmy na Stadionie Śląskim w Chorzowie 2-0. Los sprawił, że znów Szwecja staje nam na drodze awansu na mundial, ale poprzeczka jest zawieszona wyżej, bo tym razem gramy na wyjeździe.
źr. wPolsce24 za PAP











