Ekspert TVP Sport w likwidacji zaszokował polskich kibiców na wizji słowami o mundialu bez biało-czerwonych

Żelazny tłumaczył, że nie lubi „pompowania” każdego ruchu kadry, nadmiernego zainteresowania mediów oraz presji, która towarzyszy Polakom na wielkich turniejach. Według niego reprezentacja przyzwyczaiła nas do schematu: mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor. Wypowiedź szybko obiegła media społecznościowe i wywołała ogromne oburzenie.
Komentarze internautów są miażdżące:
„A ja wole TVP SPORT bez Żelaznego.”
„Ciekawe czy jest coś, co panu Piotrowi spodobało się w Polsce, bo na razie tylko narzeka na swój kraj. Jak można nie chcieć awansu swojej ojczyzny na mundial…”
„Chyba jemu płacą za robienie gownoburz”
Czy to opinia na pewno do TVP?
Oczywiście każdy ma prawo do swojej opinii, nawet bardzo kontrowersyjnej. Jednak gdy ktoś jest zatrudniony w publicznej telewizji (nawet tej w likwidacji), która jest utrzymywana m.in. z pieniędzy polskich podatników i ma promować polski sport, taka deklaracja brzmi co najmniej dziwnie.
Jeśli ktoś tak bardzo nie lubi atmosfery wokół reprezentacji Polski, to może warto rozważyć pracę w zagranicznej stacji? Tam mógłby spokojnie kibicować innym drużynom bez „tej irytującej polskiej otoczki”.
To nie jest tylko sprawa gustu dziennikarskiego. To kwestia podstawowej lojalności wobec własnej reprezentacji i widzów, do których się mówi. Polak, który otwarcie deklaruje, że woli mundial bez Polaków, nie powinien dziwić się później fali krytyki.
To nie pierwsza co najmniej dziwna wypowiedź Piotra Żelaznego. Pod koniec sezonu mocno skrytykował on trenera Arsenalu - tegorocznego mistrza Anglii i finalisty Ligi Mistrzów - Mikela Artetę, nazywając go "trenerem z Instagrama".
źr. wPolsce24 za X











