Wszystkie oczy na Gdynię! Najpiękniejsze polskie marzenie, które jest dowodem naszej siły i sprawczości

Tymczasem Polak - ze wszystkich rzeczy na świecie - najbardziej nie lubi tych, którzy mówią mu, że czegoś nie wolno.
Gdy ktoś chce go zamknąć, stłamsić i zniewolić, to musi się liczyć z tym, iż uwięziony od poniedziałku Polak do wtorku będzie miał już opracowane w głowie dwa alternatywne plany powstań. Nawet jeśli jeden będzie zakładał śmierć w męczarniach, byle tylko pod butem wrażym nie zostać. Śmierć? Plwamy na nią wówczas, gdy nam ktoś chce wolność naszą odebrać i narzucać nam wolę siłą. Bunt mamy w genach. Poświęciliśmy naszą piękną stolicę, żeby udowodnić światu, że nie ma takiej ofiary, której nie jesteśmy w stanie zapłacić za wolność naszą. Owszem, to była zbyt wysoka cena. Taka jednak nasza natura i nic jej nigdy nie zmieni.
Mamy to wyryte w duszy, uświęciliśmy to przez wieki walki o tę ziemię. Wolność to jest nasza sfera sacrum.
Sto lat temu nie było tu nic, poza marzeniem. Pola, łany pszenicy i żyta. Las, który ciągnął się po horyzont. Jeden bardzo stary kościół na Oksywiu i kilka rybackich chat na skraju plaży. Mieszkali tu Kaszubi, ich życie nie zmieniało się od wieków. Morze wyznaczało tryb życia. Żywiło i przerażało jednocześnie. Jego ofiary każdy tu pamięta. Morze było darem i zadaniem. Nagle, wraz z odzyskaną przez Polskę niepodległością, w tę zimną, morską krainę wdarło się biało-czerwone marzenie. Nikt wówczas nie przypuszczał, że za chwilę przyjdzie nam toczyć kolejną walkę, że znowu łuny i wybuchy malowani chłopcy bezsenni dowódcy plecaki pełne klęski rude pola chwały.
Wówczas chcieliśmy po prostu żyć, budować, kochać się i marzyć.
Tu pojawiła się obietnica i bardzo szybko okazało się, że dla nas, Polaków nie ma rzeczy niemożliwych. To miasto jest na to najlepszym dowodem. Tutaj słowa “nie da się, to jest nie do zrealizowania” zostały po prostu wdeptane w ziemię przez setki tysięcy śladów rybaków, marynarzy, stoczniowców i robotników. Bardzo szybko udowodniliśmy sobie i całemu światu, że można. Przecież trzeba, mimo zimnych i mrocznych grudniowych poranków, mimo władzy, która czasami występowała przeciwko miastu i jego dzieciom. To też jest częścią tego miejsca.
Nic to. W duszy dopisujemy na tablicy kolejne nazwiska. Ta pamięć nigdy nie zginie. Jest częścią nas i będzie kiedy my żyjemy. To kolejny kamień do fundamentu, który tylko nas wzmacnia.
Dlatego dziś wciąż, po 100 latach, niemal każdy, kto Polak, wciąż chce być częścią tego miejsca. Dla siebie, rodziny i potomności wszelkiej. Od samego początku tak było. Przyjmowaliśmy tu nie tylko Polaków, to zawsze było miejsce wyjątkowe w skali kraju. Obcych u nas nie brakowało i nikogo nie dziwili. My też nikogo o nic nie pytaliśmy, nie sprawdzaliśmy i nie zmuszaliśmy do spowiedzi. Warunek był tylko jeden: kochaj, żyj, pracuj dla siebie i pamiętaj, że jesteś w miejscu, które powstało dla biało-czerwonej. Nigdy przeciwko niej. My z Jej potrzeb wyrośliśmy i dla Niej - na co dzień - ten kawałek wyrwany z głębin Bałtyku obudowaliśmy polskością. To się tu nigdy nie zmieni, wszak matkę zawsze kocha się miłością czystą i bezinteresowną.
Na wieki wieków Gdynio, trwaj ku chwale naszej ukochanej Ojczyzny, jesteś najpiękniejszym z polskich dowodów na to, że wszystko można.
źr. wPolsce24











