Publicystyka

Tusk upokorzył Czarzastego i odwołał reformę kluczową dla rynku pracy. Ta decyzja może kosztować Polskę 11 miliardów złotych!

opublikowano:
Fotorealistyczna grafika ilustrująca dominację premiera Donalda Tuska nad koalicjantami z Lewicy podczas negocjacji reformy PIP: Tusk w garniturze gestykuluje stanowczo w stronę siedzącego Włodzimierza Czarzastego (z miną zaskoczenia) i Agnieszki Dziemianowicz-Bąk (z frustracją), na tle dokumentów i polskiej flagi w sali Kancelarii Premiera
Podobieństwo przypadkowe! Poza tym, to wszystko deus ex machina, a nie my! (fot. ChatGPT)
Donald Tusk zablokował reformę Państwowej Inspekcji Pracy w kształcie zaproponowanym przez Lewicę, czym uderzył w jej sztandarowy projekt walki z „umowami śmieciowymi” i jednocześnie lekką ręką zaryzykował utratę miliardów z KPO. Lewica zapowiada, że nie odpuści likwidacji śmieciówek i wchodzi z premierem w twarde negocjacje o nowe rozwiązania.

Tusk wysłał reformę PIP „do kosza”

Zaczęło się od tekstu w "Gazecie Wyborczej", która 2 stycznia br. opublikowała artykuł z informacją, iż premier nakazał wycofać z rządu projekt ustawy o reformie Państwowej Inspekcji Pracy i polecił resortowi pracy jego "radykalną poprawę".

Przeciek do "Wyborczej" zmaterializował się cztery dni później, kiedy szef rządu poinformował - tym razem oficjalnie - iż nakazał wycofać z rządu projekt ustawy o reformie Państwowej Inspekcji Pracy i polecił resortowi pracy "jego radykalną poprawę". Powtarzamy tę frazę, bo premier użył niemal dokładnie tych samych słów, którymi wcześniej posługiwała się "Gazeta Wyborcza".

Nie wiemy oczywiście, kto korzystał z czyich notatek, choć możemy się domyślać. 

Tusk ogłosił, że podjął decyzję o niekontynuowaniu prac nad reformą PIP i uznał sprawę „ze swojego punktu widzenia za zamkniętą”.Jako główny powód wskazał „przesadną władzę dla urzędników”, jego zdaniem destrukcyjną dla firm i grożącą utratą pracy przez wielu ludzi.

Przypomnijmy - projekt - kluczowy dla Lewicy, koalicjantów Donalda Tuska w rządzie, przewidywał m.in. możliwość przekształcania przez okręgowych inspektorów PIP umów zlecenia, o dzieło czy B2B w umowy o pracę w drodze decyzji administracyjnej, z odwołaniem do Głównego Inspektora Pracy i ostatecznie sądu pracy.

Co naprawdę przewidywała reforma?

Reforma PIP miała dać inspektorom uprawnienie do zamiany nieprawidłowo stosowanych umów cywilnoprawnych (w tym B2B) na etaty, jeśli w praktyce spełnione były przesłanki stosunku pracy.

To bardzo ważna zmiana, która bez wątpienia jest oczekiwana przez wiele środowisk pracowniczych. Dodatkowo, projekt wprowadzał też szerszą wymianę danych między ZUS, PIP i KAS, kontrole zdalne, elektroniczną dokumentację, wyższe i bardziej odstraszające kary za wykroczenia przeciwko prawom pracownika oraz wieloletnią strategię wzmocnienia PIP.

Przeciwko takim zapisom od początku protestowało Rządowe Centrum Legislacji i część organizacji pracodawców, które oceniły pomysł przymusowego przekształcania umów jako naruszający konstytucyjne zasady swobody działalności gospodarczej i wyboru formy zatrudnienia.

Lewica: to nasz sztandar i kamień milowy KPO

Bardzo ostro projekt forsowali natomiast polityczni koalicjanci Donalda Tuska z Nowej Lewicy. Po decyzji premiera liderzy tego środowiska położyli uszy po sobie i pozorują działania, które w ich mniemaniu pozwolą im ratować resztki godności. Marszałek Sejmu i lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że decyzji premiera nie traktuje jako końca prac nad ustawą i przyjmuje, że Tusk nie zgadza się na rozwiązania „w tym kształcie”, więc Lewica ma przygotować nowe propozycje.

Czarzasty zapewnił także, że jego ugrupowanie „na pewno nie zgodzi się na dalszy kształt funkcjonowania umów śmieciowych” i nie bierze pod uwagę wyjścia z koalicji, ale zapowiada twardą walkę o ograniczenie śmieciówek.

Jednocześnie, jak przypomniał rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik, reforma PIP jest jednym z kamieni milowych w KPO. Rzecznik był bardziej odważny niż szef ugrupowania i ostrzegł, że porzucenie projektu może kosztować Polskę około 11 mld zł oraz dodatkowo ok. 2 mld zł rocznie z tytułu fikcyjnego samozatrudnienia.

Dziemianowicz‑Bąk i Lewica: śmieciówki to „patologia”

Do sprawy odniosła się minister pracy Agnieszka Dziemianowicz‑Bąk, która podkreśliła, że celem reformy PIP miała być ochrona pracowników przed „patologią umów śmieciowych”, która uderza m.in. w kobiety w ciąży pozbawione z dnia na dzień zatrudnienia i podstawowych świadczeń.

Minister zapowiedziała także rozmowy z koalicjantami o „kształcie skutecznego narzędzia”, przy czym dodała, iż jej zdaniem spór dotyczy narzędzi, a nie samego celu walki z nadużywaniem śmieciówek.

Znów, bardziej odważny i konkretny był rzecznik Nowej Lewicy, który wyliczał, iż śmieciówki odbierają ludziom prawo do urlopu, L4, urlopów macierzyńskich, ochrony przed nagłym zwolnieniem czy odpraw, a polski pracownik nie powinien być mniej chroniony niż niemiecki czy francuski.

Polityczne upokorzenie koalicjantów Tuska

To, co dla Lewicy jest kolejnym bolesnym, publiczne upokorzeniem, dla Tuska jest przede wszystkim próbą pokazania się jako „obrońca przedsiębiorców” przed „nadmierną władzą urzędników”.

Jednocześnie decyzja premiera de facto podcina sztandarowy projekt Lewicy: zamiast obiecywanego twardego uderzenia w umowy śmieciowe, koalicjant słyszy publiczne „sprawa jest zamknięta”, co nie tylko w środowisku Nowej Lewicy wywołuje zaskoczenie i oskarżenia o łamanie umowy koalicyjnej.

Równocześnie rząd staje przed koniecznością renegocjacji kamienia milowego KPO dotyczącego wzmocnienia PIP.

Eksperci ostrzegają, że rezygnacja z reformy w obecnym kształcie może oznaczać utratę nawet kilku miliardów euro lub konieczność szybkiego przygotowania alternatywnej reformy rynku pracy.

źr. wPolsce24​

 

 

Publicystyka

Tusk nie zauważa święta polskich bohaterów. Potem znów będą płakać, że "prawica zawłaszcza patriotyzm"

opublikowano:
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z mieszkańcami powiatu płockiego przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Bielsku, 1 bm. Spotkanie jest częścią programu obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z mieszkańcami powiatu płockiego przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Bielsku, 1 bm. Spotkanie jest częścią programu obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych (Fot. PAP/Paweł Supernak)
1 marca Polska po raz kolejny oddaje hołd bohaterom powojennego podziemia niepodległościowego — żołnierzom, którzy po 1945 roku nie pogodzili się z narzuconą Polsce komunistyczną władzą. Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” został ustanowiony z inicjatywy śp. Lecha Kaczyńskiego, a ustawę wprowadzającą święto podpisał jego następca, Bronisław Komorowski.
Publicystyka

Cyrk na posiedzeniu rządu. Tusk łzawym tonem atakuje prezydenta. Polityczna szopka w wykonaniu premiera

opublikowano:
Donald Tusk na nadzwyczajnym posiedzeniu rząd atakuje prezydenta i plecie androny.
Donald Tusk na nadzwyczajnym posiedzeniu rządu (fot. wPolsce24)
Wyreżyserowana polityczna szopka, wręcz cyrk. Tak krótko można skomentować wystąpienie premiera Donalda Tuska na posiedzeniu rządu zwołanym w odpowiedzi na weto prezydenta w sprawie tzw. ustawy o SAFE. Choć posiedzenie przedstawiane było jako nadzwyczajne, trudno nie odnieść wrażenia, że było zaplanowane już dawno, a Tusk tylko wyszedł odegrać swoją rolę. I tu trzeba go pochwalić - umiejętności aktorskich mu nie brakuje.
Publicystyka

Wczoraj nagrywał filmiki, dziś zapracowany. Tusk nie chce odpowiadać na pytania o aferę Giertycha

opublikowano:
Donald Tusk nie chce rozmawiać o Giertychu
Donald Tusk nie chce rozmawiać o Giertychu (fot. wPolsce24)
Nagle zabrakło czasu na filmiki? Donald Tusk umywa ręce w sprawie wielomilionowych interesów Giertycha na krzywdzie frankowiczów!
Publicystyka

Fikołki i manipulacje Tuska! Szef rządu znów w amoku atakuje prezydenta i szuka winnych wszędzie, tylko nie u siebie

opublikowano:
Tusk bezczelny na  posiedzeniu rządu
Tusk bezczelny na posiedzeniu rządu (fot. wPolsce24)
Donald Tusk po raz kolejny udowadnia, że w sztuce politycznego krętactwa i odwracania kota ogonem nie ma sobie równych. Zamiast zająć się realnymi problemami Polski, woli snuć absurdalne teorie i w skandaliczny sposób uderzać w głowę państwa, próbując wymusić uległość wobec swojej polityki i mamić wyborców.
Publicystyka

Skandaliczne groźby Kierwińskiego. Poseł Śliwka bezlitośnie kpi z ministra: "Często wspomina wczorajszy wieczór"

opublikowano:
Marcin Kierwiński znowu mówi tak, że trudno go było zrozumieć
Marcin Kierwiński znowu mówi tak, że trudno go było zrozumieć (fot. wPolsce24)
Przedstawiciele obecnej władzy znów pokazują swoją prawdziwą twarz, otwarcie grożąc siłowymi rozwiązaniami wobec niezależnych instytucji. Minister Marcin Kierwiński wprost przyznał, że potrafi sobie wyobrazić szokujący scenariusz, w którym sędziowie wchodzą do Trybunału Konstytucyjnego w asyście policji.
Publicystyka

Od arabskich milionów Sikorskiego po ruskie stronnictwo Brauna. Kto pociąga za sznurki w polskiej polityce?

opublikowano:
Wojciech Reszyczyński w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim na antenie telewizji wPolsce24
Wojciech Reszyczyński w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim (fot. wPolsce24)
Polska scena polityczna coraz bardziej przypomina niebezpieczną grę obcych interesów, w której suwerenność naszego kraju schodzi na dalszy plan. Z jednej strony mamy do czynienia z obecnym rządem Donalda Tuska, który od lat konsekwentnie buduje w Polsce "stronnictwo pruskie". Z drugiej strony, rzekomi antysystemowcy pod płaszczykiem patriotyzmu formują niepokojące "stronnictwo ruskie".