Publicystyka

"Rzeczpospolita" namawia do przyjęcia euro w Polsce. Kto na tym zyska, a kto straci?

opublikowano:
banknotes-7850299_1280
"Rzeczpospolita" przekonuje swoich czytelników do tego, że warto przyjąć euro, bo to się będzie Polakom opłacało. Co ciekawe, piórem autora, który - dokładnie 365 dni temu - opublikował na łamach tej samej gazety niemal identyczny tekst.

Tradycja, jak wie każdy konserwatysta, to rzecz święta i to nie tylko dlatego, że tak śpiewał Tewje Mleczarz (choć akurat jego historia nie okazała się najlepszym przykładem na dowód tej tezy). Kto wie, być może to właśnie fascynacja piękną pieśnią mleczarza z Anatewki powodowała redaktorem Piotrem Skwirowskim?

Dokładnie rok po tym, kiedy na łamach "Rzeczypospolitej" ukazał się tekst pod tytułem "Utracone zyski z euro", opublikowano kolejny, z dokładnie taką samą tezą, jak tam. Pierwszy:

  b_7_12762

I drugi, tym razem pod tytułem: "Dlaczego Polska powinna wejść do strefy euro"?:

screenshot-www_rp_pl-2025_01_02-14_31_48

Dokładnie 365 dni później. Ten sam autor, ta sama gazeta.

Repetitio est mater studiorum

Tak się zabawnie składa, że w obu tekstach red. Piotra Skwirowskiego opublikowane są niemal te same argumenty. Widocznie autor uznał, że - zgodnie z łacińską maksymą - lekcje należy powtarzać tak długo, aż w końcu dotrą do ucznia.

Kolejnym zabawnym zbiegiem okoliczności w sprawie materiału wspomnianego redaktora jest fakt, iż odpowiadałem mu polemicznie w ubiegłym roku, dlatego - korzystając z jego nauki - pozwalam sobie przypomnieć ówczesny tekst.

On również nie stracił nic ze swojej aktualności! 

Tytułem wstępu przypomnimy zatem (być może ktoś z Czytelników uzna tę okoliczność za istotną), iż w sierpniu 2023 roku kontrolny pakiet akcji spółki wydającej m.in. „Rzeczpospolitą” od holdingu Grzegorza Hajdarowicza kupił podmiot Pluralis B.V., powiązany kapitałowo z koncernem George'a Sorosa. Medioznawcy komentujący zakup tłumaczyli wówczas w branżowych mediach, iż celem węgierskiego finansisty o lewicowo-liberalnym światopoglądzie jest uzyskanie wpływu na zbliżające się w Polsce wybory. Co prawda firmy Sorosa część udziałów sprzedały we wrześniu ub. roku innemu węgierskiemu miliarderowi, ale wciąż są największym inwestorem w Gremi Media. 

Nikt nie ukrywał, że przejęty przez Sorosa tytuł był po prostu jednym z elementów politycznej walki o rząd dusz w Polsce. Podobnie jak hojnie dotowany przez Niemców Campus Trzaskowskiego, czy politycznie blokowane należne Polsce pieniądze z KPO, tak i media miały stać się jednym z narzędzi do obalenia rządu Zjednoczonej Prawicy. Kiedy główne zadanie zostało zrealizowane, na poszczególnych odcinkach polityczno-medialnego frontu zaktualizowano listę priorytetów.

Po lekturze dzisiejszej "Rzepy" widać, że jednym z priorytetów nowej władzy będzie rezygnacja z rodzimej waluty i zastąpienie jej wspólnym, europejskim pieniądzem.

- Za wspólną walutą opowiada się rekordowe 74 proc. mieszkańców Unii Europejskiej i aż 81 proc. mieszkańców strefy euro, pokazało jesienne unijne badanie Eurobarometr. Tymczasem w Polsce liczba jej zwolenników maleje, a publiczne dyskusje na temat jej przyjęcia niemal zamarły - czytamy w tekście. 

Podobne tezy autor publikował w swoim ubiegłorocznym materiale, a wśród ekonomistów cytowanych przez ten poważny onegdaj tytuł, nie znalazł się ani jeden głos, wskazujący, że euro nie jest żadnym panaceum dla polskiej gospodarki, a jego wprowadzenie może oznaczać szereg problemów. Żadnego dzielenia włosa na czworo.

Zamiast wątpliwości, pytań i debaty, mamy w "Rzepie" brzmiący jednakowo głos kilku ekspertów, którzy utrzymują, że “stracone możliwości wzrostu związane z brakiem euro w Polsce według różnych wyliczeń wahają się od 2,5 do 7,5 proc. PKB.”

- Brak euro w Polsce przynosi straty. Przystąpienie do tej unii walutowej wpłynęłoby pozytywnie na naszą gospodarkę - oceniali ekonomiści cytowani przez wspomniany wyżej tytuł.

Gazeta przypominała jednocześnie, że Polska zobowiązała się do przyjęcia euro wstępując do wspólnoty i już niemal 20 lat się ociąga z realizacją tego planu. 

Między innymi dlatego: - Każdy polski rząd powinien obierać kurs na euro – mówił cytowany przez gazetę prof. Witold Orłowski, główny ekonomista PwC.

Identycznie brzmiała Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego, która również popierała pomysł wprowadzenia europejskiej waluty.

- Absolutnie tak. Co nie znaczy, że to będzie szybko, a droga będzie łatwa - tłumaczyła Starczewska-Krzysztoszek.

Zbieżne z powyższymi było, jakżeby inaczej, zdanie Łukasza Bernatowicza, prezesa Związku Pracodawców Business Centre Club:

- Jesteśmy oczywiście za tym, by nowy rząd obrał kurs na euro, a właściwie, by powrócił na ten kurs, porzucony osiem lat temu – tłumaczył Bernatowicz.

Więcej argumentów cytować nie będziemy, jak kogoś interesują, niech zerka do "Rzeczypospolitej".

Proniemiecki lobbing w gazecie Sorosa

Aby tę narrację zdekonstruować, moglibyśmy pójść na łatwiznę, cytując prof. Leona Podkaminera, który w tekście “Obserwatora Finansowego” pisał tak:

- Zastąpienie waluty narodowej przez euro nie gwarantuje wcale szybszego „doganiania” krajów wysokorozwiniętych. Polska funkcjonująca z własną walutą rośnie szybciej niż np. Słowacja i Słowenia, które przyjęły euro stosunkowo wcześnie po wstąpieniu do UE. Co więcej, Polska mocno poprawia swoją pozycję także wobec słabszych krajów oryginalnej strefy euro. (Są to tzw. PIGS: Portugalia, Włochy, Grecja i Hiszpania, które systematycznie „tracą” w porównaniu np. z Niemcami). (...) Zwraca uwagę radykalne „obsunięcie się” Hiszpanii wobec Niemiec, a także nieregularność i niskie tempo postępu (w relacji do Niemiec) zarówno w Słowacji jak i Słowenii. Zauważmy, że wg. Eurostatu Polska, startująca z niskiej pozycji względem Słowacji, już ją wyprzedziła.

Tu w zasadzie można byłoby zamknąć temat. Nie trzeba nawet wspominać, że w cytowanym wyżej tekście profesor Podkaminer wymienia też cały szereg wad wspólnej waluty. Spróbujmy jednak na chwilę zapomnieć o odwoływaniu się do autorytetu.

Co pokazują twarde dane i dlaczego ekonomiści i dziennikarze “Rzepy” - z tylko sobie znanych powodów - o nich nie wspominają?

Nie zauważają, że np. w bliskiej nam geograficznie Słowacji zadłużenie po przyjęciu Euro wzrosło z 28,6% PKB (w 2008 roku) do 57,8% PKB (w roku 2022). Dla porównania, Polska z 46,7% PKB w 2008 miała 49,1% PKB w roku 2022. Co nam pokazuje samo PKB, jeśli zajrzymy do danych Eurostatu? Otóż w 2008 roku Słowacja miała PKB na poziomie 100,9 mld USD, Polska na poziomie 533,6 mld USD. Po 14 latach Słowacy zaliczyli wzrost o 14,5%, osiągając w roku 2022 wynik 115,5 mld USD. W tym samym czasie Polska skoczyła aż o 29% (!), do 688,3 mld USD. My z własną walutą, oni z “europejską”.

Być może dziennikarze “Rzepy” nie mają dostępu do danych Eurostatu? A może im nie ufają? Zacytujmy zatem inny lewicowo liberalny tytuł, może w nim pokładają większą ufność niż w danych makro i mikroekonomicznych:

- Wejście do strefy euro kolejnych krajów wiązało się z szybkim wzrostem cen. Dotyczyło to głównie podstawowych produktów, tanich i powszechnie kupowanych. We Włoszech nazwano to efektem cappuccino, we Francji - efektem bagietki. O co chodzi? Wraz z wprowadzeniem waluty euro firmy zaokrąglają ceny swoich produktów i usług tak, żeby finalna cena miała względnie niewiele miejsc po przecinku. Czasem jednak oznacza to nawet kilkudziesięcioprocentowe podwyżki. Przykład? We Włoszech cappuccino kosztowało ok. 1500 lirów, co było wtedy równowartością ok. 0,77 euro. Po wejściu do strefy euro filiżanka kawy podrożała do 1 euro, czyli o ok. 30 proc. Stało się to podczas jednej doby - informowała Gazeta Wyborcza 9 stycznia 2023 roku, komentując wzrost cen po wprowadzeniu Euro w Chorwacji.

Tego typu zmiany były elementem charakterystycznym dla wszystkich państw wprowadzających nową walutę. Nie trzeba być znakomitym filozofem Ryszardem Petru z Madery, aby wiedzieć, że na rynku z reguły jest tak, że jeśli ktoś gdzieś traci, to ktoś inny gdzieś zarabia. Komu więc najbardziej opłaca się euro? Tu znów oddajmy głos innym ekonomistom, o których najwyraźniej nie słyszeli autorzy tekstu w “Rzepie”.

Podpowiadamy, według raportu przygotowanego przez prestiżowy niemiecki (!) think tank Centre for European Policy (CEP), który podjął się analizy skutków gospodarczych wprowadzenia wspólnej europejskiej waluty po dwudziestu latach jej istnienia, na Euro wzbogaciły się tylko trzy kraje. Okazją do analizy była 20. rocznica wprowadzenia euro, ale dane przeanalizowane przez CEP dotyczyły lat 1999-2017. Zdecydowanie najbardziej na istnieniu euro skorzystały w tym czasie – co nie powinno nikogo zaskakiwać – Niemcy.

Raport CEP pokazuje, że między 1999 r. a 2017 r. Niemcy zyskały dzięki wprowadzeniu wspólnej europejskiej waluty 1,9 bln euro, a uśredniony “zysk” dla jednego mieszkańca to 23 tys. euro. Drugim krajem, który można zaliczyć do wspomnianej trójki beneficjentów wspólnej waluty, jest Holandia, której korzyści związane z wprowadzeniem euro szacują na 346 mld euro i 21 tys. euro na mieszkańca. Trzecia w tym wyliczeniu była Grecja, ale jej zysk - zwłaszcza w porównaniu z ww. dwójką - był równie wielki, jak liczba okrętów floty Republiki Czeskiej.

No dobrze, ale dlaczego “Rzepa” o tym wszystkim nie wspomina? My naprawdę nie mamy pojęcia, ale wierzymy, że nasz Czytelnik z pewnością znajdzie dobrą odpowiedź na to pytanie. I będzie wiedział, co zrobić, kiedy ktoś będzie mu próbował wcisnąć podobny kit.

Euro? Vielen Dank!

źr. wPolsce24 

Publicystyka

Tusk bezczelnie atakuje Daniela Obajtka i pochwala przemoc! Nokautująca riposta europosła. Można tylko rzucić ręcznik

opublikowano:
Daniel Obajtek bez litości dla Donalda Tuska
Daniel Obajtek bez litości dla Donalda Tuska (fot. wPolsce24)
Donald Tusk po raz kolejny udowodnił, że standardy demokratyczne i kultura polityczna są mu całkowicie obce. Podczas oficjalnego wystąpienia, szef rządu w kuriozalny sposób odniósł się do skandalicznych wydarzeń i szarpaniny, do której doszło w spółce Solino. Zamiast potępić agresję, Tusk z nieskrywaną satysfakcją pochwalił atak na europosła Daniela Obajtka, stwierdzając z uśmiechem, że ta „akcja miała symboliczny wymiar” i „pokazała właściwe miejsce panu Obajtkowi”. Na te prowokacyjne i pełne pogardy słowa błyskawicznie zareagował sam Daniel Obajtek. W studiu telewizyjnym wPolsce24, w rozmowie z Szymonem Szeredą były prezes Orlenu nie gryzł się w język i wymierzył premierowi potężny, merytoryczny cios, który pozostawił Tuska bez jakichkolwiek argumentów.
Publicystyka

Kim naprawdę jest Minister Kultury? "Kulturalna Pani C." – prawda w telewizji wPolsce24 dziś o 20:05

opublikowano:
3875bba6bb504ab98aecc5c8f63b848b
Marta Cienkowska / autor: Fratria
Kim naprawdę jest Marta Cienkowska? Awans z „przypadku” czy towarzyski układ z Trzaskowskim? Sprawdzamy, jak państwowe miliony płyną na ideologiczne projekty. I dlaczego nikt nie ponosi konsekwencji.
Publicystyka

Widać że jest w formie. Przemysław Czarnek na pełnym luzie rozwala narrację "Wyborczej". "Wszyscy Mateusze, to fajne chłopaki"

opublikowano:
Przemysław Czarnek punktuje "Wyborczą"
Przemysław Czarnek punktuje "Wyborczą" (fot. wPolsce24)
Podczas gdy lewicowo-liberalne media szukają taniej sensacji, poseł Przemysław Czarnek z właściwym sobie dystansem, poczuciem humoru i pełnym luzem punktuje tę narrację i na pierwszym miejscu stawia prawdziwe problemy Polaków. W odpowiedzi na kuriozalne pytania dziennikarzy polityk przypomniał, co naprawdę liczy się dla obywateli, a „Gazecie Wyborczej” życzył po prostu… udanego urlopu.
Publicystyka

Czy chodziło o pogłos? "Panie kierowniku” w Tarnawie Kolonii. Kierwiński odsunięty przez Tuska

opublikowano:
Marcin Kierwiński odsunięty od mikrofonów
Marcin Kierwiński odsunięty od mikrofonów (fot. wPolsce24)
Polityczna rządowa manifestacja po raz kolejny stała się obiektem kpin w sieci. Wszystko za sprawą krótkiego gestu podczas pokazówki z udziałem premiera i najważniejszych ministrów w jego rządzie w Tarnawie Kolonii. Sytuacja ta w wymiarze wizerunkowym przekształciła się w szybki pokaz hierarchii wewnątrz obozu władzy i przypomniała o sytuacji, o której szef MSWiA wolałby nie pamiętać. 
Publicystyka

Ma kilkanaście mieszkań, a nie chciał naszego kubeczka i wyzwał naszego reportera

opublikowano:
Poseł Kropiwnicki nie chciał przyjąć kubka od red. Jarząbka
Poseł Kropiwnicki nie chciał przyjąć kubka od red. Jarząbka (fot. wPolsce24)
Sejmowe korytarze widziały już niemal wszystko – od polityków uciekających przed mikrofonami niczym zające po chaszczach, po patetyczne przemowy i płomienne manifesty. Jednak sceny, jakich dostarcza nam ostatnio poseł Robert Kropiwnicki w starciu z reporterem wPolsce24, zasługują na osobną statuetkę w kategorii „Najlepsza Wiejska Komedia Korytarzowa”.
Publicystyka

Niedowierzanie po nagraniu Donalda Tuska. Co się mu stało? Jak on wygląda?

opublikowano:
Nieogolony Donald Tusk biega po parku. Wygląda jak żul albo niechluj.
Nieogolony Donald Tusk (fot. wPolce24)
Wstajesz rano, otwierasz media społecznościowe i co widzisz? Zamiast raportów o stanie gospodarki, informacjach o cenach paliwa czy strategiach na nadchodzące miesiące, dostajesz... lekcję porannego truchtania od samego szefa rządu.