Oskarżył Polaków o współudział w Holokauście. Szokujący podcast sponsorowała PZU

Rossoliński-Liebe jest autorem kontrowersyjnej książki „Polscy burmistrzowie i Holokaust”. Twierdził w niej, że polscy burmistrzowie stanowili kluczową grupę urzędników w administracji Generalnego Gubernatorstwa. Jego zdaniem wspólnie z Niemcami mieli brać znaczny udział w prześladowaniu Żydów, a przez swoje działania administracyjne odegrali znaczną rolę w Holokauście.
Historycy nie zostawili na nim suchej nitki
Jego książka spotkała się z falą krytyki ze strony polskich historyków. Tomasz Domański zwrócił uwagę, że autor dokonał w niej nadmiernych uogólnień i uproszczeń. Nie zwrócił m.in. uwagi na diametralne różnice w polityce okupacyjnej Niemców w różnych podbitych państwach i tego, że działania polskiej administracji GG były podporządkowane jej niemieckim władzom.
Z jego tezami polemizował także dr Damian Sitkiewicz z Instytutu Pamięci Narodowej. Zwrócił m.in. uwagę, że autor pominął kontekst niemieckiego terroru i np. kary śmierci grożącej za ukrywanie Żydów, a także to, że tzw. granatowa policja była podporządkowana niemieckim siłom policyjnym. Skrytykował także tezę o ciągłości prawnej między II RP i GG, zauważając, że praca polskich urzędników miała charakter przymusowy.
Zdaniem historyka z IPNu przedstawianie polskich burmistrzów jako partnerów Niemców było nierzetelne historycznie, a analizowane przypadki były zinterpretowane selektywnie, przedstawione w sposób wybiórczy i nieadekwatny. Zwrócił też uwagę, że dokumenty źródłowe nie potwierdzają ich inicjatywnej roli w prześladowaniu Żydów, a ich zadania miały charakter przymusowy. Zauważył także, że autor stosował podwójne standardy – identyczne działania były opisywane dużo bardziej neutralnym językiem, gdy dopuszczali się ich Niemcy a nie Polacy.
Oskarżył Polaków o Holokaust
Wojciech Parol z Kanału Zero, który już w przeszłości zajmował się tą książką i wzywał jej autora do debaty, zauważył, że Rossoliński-Liebe był gościem podcastu „Fakt nie Opinia”, którego gospodarzem był Michał Bilewicz – któremu prezydent Karol Nawrocki nie podpisał nominacji na profesora. Podcast został przygotowany przez Instytut Narutowicza, państwową instytucję kultury.
W jego opisie możemy przeczytać, że celem tej serii podcastów jest pokazanie tego, jak historia jest zniekształcana, w tym jak zniekształcana jest wiedza o historii Holocaustu czy Polski i jak wykorzystywane jest to w celach dezinformacyjnych <sic!>.
Jak zauważył Parol, w trakcie tego podcastu Rossoliński-Liebe powtarzał tezy ze swojej książki i otwarcie oskarżał Polaków o bycie współsprawcami Holokaustu. Ale którą grupę byśmy nie wzięli. Czy nie weźmiemy burmistrzów, czy nie weźmiemy wójtów, czy nie weźmiemy policjantów albo strażaków, wszystkie te grupy w jakimś stopniu były zaangażowane w prześladowanie i też mordowanie Żydów – mówił. Oni byli sprawcami, nie tylko ofiarami okupacji, ale też sprawcami Holokaustu – podkreślił. Bilewicz nie interweniował, gdy padły te skandaliczne słowa.
Zapłaciło za to PZU
Co więcej, jak zauważył Parol, ten skandaliczny podcast został sfinansowany ze środków Fundacji PZU. PZU to spółka, w której większościowym udziałowcem jest skarb państwa. Parol skontaktował się z fundacją, pytając o to, czy fundacja była świadoma linii redakcyjnej i zapraszanych do tego podcastu gości, jakie kryteria zdecydowały o przyznaniu mu finansowania, choć może godzić w dobre imię Polski na arenie międzynarodowej oraz o to, ile pieniędzy przeznaczono na realizację tego projektu.
Fundacja odpisała mu, że nie identyfikuje się z indywidualnymi opiniami ani tezami które zaprezentowali uczestnicy tego podcastu oraz nie zgadza się z treściami, które mogą polaryzować i antagonizować. Na obecnym etapie prowadzimy analizę projektu pod kątem jego zgodności z założeniami programowymi oraz celami, dla których został objęty wsparciem – napisała w odpowiedzi.
źr. wPolsce24 za Dzieje.pl, Kanał Zero











