Publicystyka

"Gazeta Wyborcza" znów szokuje, tym razem tekstem o niemieckiej okupacji. "W pewnym sensie byli turystami w Polsce"

opublikowano:
JS_agora-8127
Masowe zwolnienia przyniosły Agorze spore oszczędności (fot. Fratria/Julita Szewczyk)
"Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy" - pisała onegdaj ulubiona poetka salonu. Co się okazało? Niestety, delikatnie mijała się z prawdą, nie tylko w ocenie swoich idoli. Czy mamy jakiś dowód? Oczywiście, że mamy i nie zawahamy się go użyć. Otóż w "Gazecie Wyborczej" opublikowano kolejny artykuł szkalujący Polskę. Który raz? Setny raz! Sami państwo zobaczcie, choć ostrzegamy, podnosi ciśnienie lepiej niż mocna kawa.

Jaki jest cel tej publikacji? Chodzi li tylko i wyłącznie o zaszokowanie czytelnika? O prowokację? Chyba tak, bo nie sposób inaczej tłumaczyć artykułu, który ukazał się w "Gazecie Wyborczej" pod tytułem: "Śnieżki, żarty i śpiew, zwykłe życie zwykłych ludzi. Niemieccy żołnierze i ich domowe kamery".

Naziści byli źli, ale ładnie filmowali

Dziennikarz "Gazety" Dawid Dróżdż rozmawia z Dariuszem Krajewskim, autorem projektu "poświęconego amatorskim nagraniom kręconym przez Niemców na ziemiach polskich w czasie II wojny światowej".

peRkNbsOW zasadzie trudno odnosić się jakoś do wspomnianego tekstu wprost, więc przytoczmy po prostu kilka fragmentów:

- Co naziści filmowali w Polsce? - pyta redaktor.

- Wielu niemieckich żołnierzy podczas wojny po raz pierwszy wyjechało za granicę. W pewnym sensie byli turystami w Polsce. Tylko że w tę turystykę była wpisana przemoc. Zdarzało się, że w jednej sekwencji widzieliśmy piękne niebo, ludzi zwiedzających miasto i… wychudzonych Żydów pracujących ciężko w getcie. Niemcy często filmowali biedę – pokazywali, że na polskiej wsi są błoto i chaty kryte strzechą. Przeżywali szok kulturowy - odpowiada jego rozmówca.

Dalej jest jeszcze "ciekawiej":

- Home movies – tak jak filmy tego typu nagrywane przed wojną – prezentowały codzienność. Niemcy filmowali siebie samych, np. w trakcie ćwiczeń, odpoczynku czy podróży. Te materiały wywołują pewien dysonans poznawczy. Stereotypowo postrzegamy nazistów jako poważnych, budzących grozę mężczyzn noszących skórzane płaszcze. Home movies ukazują ich zupełnie inną stronę. Widzimy, jak rzucają się śnieżkami, żartują i śpiewają. Zwykli ludzie prowadzący zwykłe życie - tłumaczy autor.

Pogrubienia w tekście to nasza sprawka. Moglibyśmy wkleić jeszcze kilka cytatów, ale - dysonans poznawczy - przy tym tekście sprawia, że nie chcemy jeszcze bardziej szokować. Wiemy oczywiście, że nikt z naszych czytelników nie ma złudzeń co do "Gazety Wyborczej", ale ten tekst bulwersuje nawet wówczas, jeśli bierze się "poprawkę" na jego źródło. 

Niemcy relatywizują historię i uciekają od odpowiedzialności

Wspomniany tekst "Wyborcza" publikuje w czasach, kiedy Niemcy - coraz częściej samych siebie widzą w roli ofiary "nazizmu". To kłamstwo jest podstawą niemieckiej polityki historycznej, świadomie powielają je kolejni kanclerze. 

Ci sami Niemcy upamiętniając polskie ofiary II wojny światowej - przywożą do swojej stolicy 30-tonowy głaz. Kamień, który postawili na terenie dawnej Opery Krolla w centrum miasta ma być symbolem... no właśnie, czego? Zwłaszcza, że staje tam, gdzie stanąć miał pomnik na cześć milionów polskich mieszkańców, którzy padli ofiarą niemieckiej napaści na Polskę i okupacji w latach 1939-1945.

Jednak na taki gest ze strony niemieckiego rządu zabrakło pieniędzy, dlatego na razie o polskich ofiarach będzie przypominał ważący niemal 30 ton głaz.

Bezpośrednio po tej prowokacji, nowy szef Instytutu Pileckiego prof. Krzysztof Ruchniewicz odwołuje berlińską konferencję na temat zrabowanych przez Niemców polskich dzieł sztuki. Jak sądzicie, jest oburzony na bezczelny gest naszych sąsiadów? Nic bardziej mylnego. Odwołuje konferencję, bo w Radzie UE trwa - bezobjawowa - polska prezydencja, a to ponoć "zły czas, by podejmować tematy trudne dla Berlina".

Przypomnijmy zatem, bo nigdy dość przypominania, fragmenty raportu o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej 1939-1945, który przygotował rząd Zjednoczonej Prawicy:

- Agresja Niemiec na Polskę była pierwszą, a przy tym niezwykle brutalną kampanią II wojny światowej. Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze wydzielił w 1946 r. wiele kategorii zbrodni niemieckich, to m.in.: planowanie, rozpoczęcie i prowadzenie wojny napastniczej, morderstwa dokonywane na jeńcach wojennych i ludności cywilnej, masowa eksterminacja w obozach, pokazowe egzekucje, praca niewolnicza, wysiedlenia ludności, celowe burzenie miast, wsi oraz osiedli. Podczas II wojny światowej Polska poniosła największe, w stosunku do całkowitej liczby ludności i majątku narodowego, straty osobowe i materialne ze wszystkich państw europejskich. Trudno znaleźć w dziejach współczesnej Europy przykład tak metodycznej i gigantycznej zbrodni, która nie została ukarana.

II wojna światowa tak naprawdę nie została we właściwy sposób osądzona, nie została we właściwy sposób nigdy przedstawiona, z punktu widzenia strat i zadośćuczynienia tych strat - czytamy we wspomnianym dokumencie. 

Negatywne skutki II wojny światowej w sferze demografii, gospodarki, infrastruktury, rozwoju nauki, edukacji i kultury odczuwane są przez Polskę i Polaków do dzisiaj. Każdy rok wojny i okupacji przenosił państwo polskie na niższy poziom rozwoju we wszystkich aspektach życia publicznego, gospodarczego czy społecznego.  Współczesne państwo polskie dziś byłoby w zupełnie innym miejscu rozwoju cywilizacyjnego na mapie świata i Europy, gdyby nie skutki II wojny światowej.  Cała gospodarka, całe państwo polskie, które nie mogło się normalnie rozwijać. Musimy o tym wiedzieć, bo strata ponad 5,2 milionów ludzi to pewnego rodzaju liczba, której nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić - precyzuje raport i przypomina, że Polska w wyniku II wojny światowej straciła ponad 5 mln naszych obywateli.

Jednocześnie zespół pracujący nad raportem szacuje szkody wojenne na 6 bln 220 mld 609 mln zł. 

Można byłoby zapytać: za co? Przecież oni tu przyjechali li tylko i wyłącznie w celach turystycznych, żeby sobie filmy nagrać i przeżyć "szok kulturowy", prawda?

źr. wPolsce24

Publicystyka

Machina hejtu ruszyła. "Silni razem" wściekli na Monikę Olejnik. Czy to próba zdetonowania tematu?

opublikowano:
sikorski_olejnik
Silni razem atakują Monikę Olejnik za wywiad z Sikorskim (fot. wPolsce24)
Nie milkną echa wczorajszego zajścia podczas programu "Kropka nad i" w telewizji TVN24, kiedy to Radosław Sikorski wzburzony opuścił program Moniki Olejnik, po niestosownym, według niego, pytaniu dziennikarki. Na tym się jednak nie skończyło, minister powody swojej decyzji wyjaśniał na portalu x.com, a w sukurs ministrowi przyszła cała rzesza użytkowników spod znaku "silni razem", którzy nie szczędzili cierpkich słów pod adresem Olejnik.
Publicystyka

Wojciech Biedroń: brak pomocy dla powodzian to nie "państwo z dykty", to państwo "silne dla słabych..."

opublikowano:
videoframe_40892227
Jak radzi sobie rząd Donalda Tuska i specjalny pełnomocnik rządu ds. usuwania skutków powodzi Marcin Kierwiński? Jak wyglądają ostatnie działania "największego specjalisty od szybkiej pomocy" jak tytułował go Donald Tusk, czyli Jerzego Owsiaka?
Publicystyka

Michał Karnowski i Jakub Maciejewski oceniają szanse Karola Nawrockiego w wyścigu prezydenckim

opublikowano:
maciejewski_karnowski
Publicyści ocenili wyborcze szanse Karola Nawrockiego (fot. wPolsce24)
Jakub Maciejewski był dzisiaj gościem Michała Karnowskiego w Poranku wPolsce24. Publicyści oceniali m.in. wyborcze szanse Karola Nawrockiego w ewentualnym starciu z kandydatem KO w wyborach prezydenckich. Warto posłuchać tej rozmowy, bo zawiera kilka naprawdę ciekawych smaczków.
Publicystyka

Pracownicy wolnych mediów pokazali, jak będzie wyglądała ta kampania. Czy Karol Nawrocki przetrwał atak?

opublikowano:
mid-24b27032
Ogary poszły w las (fot. PAP/Paweł Supernak)
- Chcę poprzeć obywatelski projekt ustawy o CPK – od takich słów zaczął poranną konferencję prasową Karol Nawrocki. Jedną z pierwszych w nowej roli, już jako obywatelski kandydat na urząd prezydenta. Zarysował swoją wizję prezydentury i... trudno powiedzieć, czy to temat tak zirytował tzw. "pracowników wolnych mediów", czy może o ich zachowaniu zadecydowały inne kwestie, ale jedno jest faktem. Ogary poszly w las!
Publicystyka

Marszałek Hołownia na cenzurowanym. "Oberwał" nawet od tych dziennikarzy, którzy do niedawna pracowali z nim w redakcji

opublikowano:
mid-24a29635
Dziennikarze obrazili się na Marszałka (fot. PAP/Tomasz Wojtasik)
Szymon Hołownia, jak przystało na dojrzałego polityka, swoją karierę polityczną w roli marszałka rozpoczął od sejmowego vloga. Niektórzy żartowali, że wciąż ma przede wszystkim sceniczne ambicje, lecz dziennikarze (zwłaszcza ci z byłej redakcji) rozpływali się z zachwytu. Ich sympatia i doskonały kontakt z widzami powodował, że słupki oglądalności rosły, a niektórzy zastanawiali się, gdzie jest kres twórczych zdolności polityka Polski 2050. O kres ego nie pytał nikt.
Publicystyka

Kuriozalny apel Tuska do prezydenta i PiS w sprawie nielegalnej imigracji. Co mówił o niej wcześniej?

opublikowano:
mid-24c20097
Zmienił zdanie czy taktykę? (fot. PAP/Marcin Obara)
Donald Tusk wystąpił z kuriozalnym apelem do prezydenta Andrzeja Dudy i PiS w sprawie nielegalnej imigracji. Jeszcze niedawno miał o niej zupełnie inne zdanie.