Historyczny dzień dla Niemiec. Chcą zbudować potęgę wojskową, jakiej nie miały od 1945 roku

Za decyzją o potężnym dozbrojeniu Niemiec stoi nie tylko chęć wzmocnienia sił zbrojnych, ale także stopniowe uniezależnienie się od USA. Berlin od dawna dążył do większej samodzielności militarnej, a teraz bezwzględnie wykorzystuje zmieniającą się sytuację geopolityczną, by zrzucić wojskową kuratelę Waszyngtonu.
Koniec amerykańskiej kurateli? Niemcy grają własną grę
Niemieckie elity polityczne, z przyszłym kanclerzem Friedrichem Merzem na czele, zdają sobie sprawę, że w osiągnięciu tego celu ma pomóc narracja o stopniowym wycofywaniu się USA z Europy. I choć jeszcze żaden żołnierz US Army nie opuścił Starego Kontynentu, a Donald Trump chce po prostu wymusić na europejskich sojusznikach z NATO, by bardziej przykładali się do modernizacji swoich armii, to niemal wszystkie niemieckie media non-stop donoszą o rzekomej nieprzewidywalności prezydenta USA. Berlin bezwzględnie wykorzystuje dziejowy moment, by zbudować swoją własną silną armię i nie tylko nie polegać już na amerykańskich gwarancjach bezpieczeństwa, ale pozbyć się po prostu zainstalowanej po II wojnie światowej amerykańskiej kurateli.
Setki miliardów euro na wojsko i infrastrukturę
Zmieniona dziś przez Bundestag konstytucja umożliwia utworzenie specjalnego funduszu o wartości 500 miliardów euro, który posłuży do modernizacji niemieckiej armii oraz inwestycji w infrastrukturę. Środki te nie będą objęte limitem zadłużenia, co oznacza, że Niemcy zamierzają dokonać ogromnego skoku w rozwoju swojego potencjału militarnego.
Przeforsowanie tej zmiany było priorytetem dla lider CDU i przyszłego kanclerza Friedricha Merza, który określił ją jako „pierwszy krok do stworzenia nowej europejskiej wspólnoty obronnej”. Co istotne, według Merza obejmie ona również państwa spoza Unii Europejskiej, co sugeruje, że Berlin myśli o współpracy militarnej na znacznie większą skalę.
Koniec iluzji. Niemcy wracają do gry
Dotychczas Niemcy uchodziły za kraj powściągliwy w kwestiach obronności – zarówno z powodów historycznych, jak i restrykcyjnej polityki finansowej. Jednak, jak przyznał Merz, Berlin „żył w złudnym poczuciu bezpieczeństwa” przez ostatnie dekady co trudno zrozumieć, bo kraj był przecież chroniony gwarancjami NATO i obecnością amerykańskich wojsk, w tym tych wyposażonych w broń nuklearną. Teraz jednak Niemcy chcą wrócić do czołówki światowych potęg militarnych na własnych zasadach i nie zamierzają już podporządkowywać się strategii narzuconej przez Waszyngton.
Ta decyzja to przełom nie tylko dla Niemiec, ale dla całej Europy. Wzmocnienie Bundeswehry, uniezależnienie od USA i dążenie do militarnej dominacji w regionie mogą na nowo zdefiniować układ sił na kontynencie. Niestety, w ostatnim tysiącleciu ani razu jeszcze nie było tak, by z siły militarnej Niemiec wynikało cokolwiek dobrego dla Polski. Było zupełnie odwrotnie.
źr. wPolsce24 za BBC.com